Z wielką przykrością powiadamiamy, iż zamykamy bloga. Jest rok szkolny, mamy zbyt mało wolnego czasu, a wy też nie kwapicie się, żeby pisać opowiadania, czy też powiadamiać nas, że odchodzicie. Robimy to z wielkim bólem, ale niestety tak musiało się stać. Dziękujemy za dołączenie i żegnamy.
~ Akinori i Miliko
czwartek, 10 września 2015
niedziela, 6 września 2015
Od Cecidit Cd Aki'ego
- Chętnie - odpowiedziałam spoglądając w niebo. Przez chwilę po niebie przemknął cień. Spook...?
- Coś się stało? - spytał Aki przystając i patrząc na mnie z zaciekawieniem.
- Wydawało mi się... - przerwałam i pokręciłam głową. - Z resztą nieważne.
Kiedy niebo znowu przeciął cień zmieniłam zdanie.
Chwyciłam Aki'ego za nadgarstek i pociągnęłam za sobą w stronę pobliskiego drzewa.
- Co robisz? - spytał Aki posłusznie biegnąc za mną.
- Cicho - syknęłam. Zatrzymałam się przy pniu. - Mam nadzieję, że umiesz się wspinać.
- Jestem kotołakiem - obruszył się.
- To właź - mruknęłam i sama zaczęłam się wspinać. Kiedy dotarłam tak wysoko, że gałęzie całkowicie mnie ukrywały zatrzymałam się i usiadłam na konarze. Po chwili dołączył do mnie Aki.
- Czy mogę wiedzieć, czemu uciekamy? - spytał szeptem.
Nie odpowiedziałam. Zamiast tego wsłuchiwałam się w otaczające nas dźwięki. Szelest liści,ćwierkanie ptaków i... trzepot skrzydeł. Dużych skrzydeł.
- Akiva - szepnęłam. Widząc, że Aki już otwiera usta, żeby coś powiedzieć szybko zasłoniłam mu usta ręką.
- Spero - dobiegĺ z dołu melodyjny głos anioła. - Wiem, że tam jesteś Spero.
Zamknęłam oczy. Niech on sobie już pójdzie...
- Witaj ślicznotko - usłyszałam nad głową. O-o... - Jak tam mija ci czas w świecie śmiertelników? - zgrzytnęłam zębami dalej ignorując Akivę siedzącego zaledwie kilka gałęzi
wyżej niż my. - Och! Przepraszam, przecież teraz ty też jesteś śmiertelniczką.
Nie wytrzymałam. Spojrzałam w górę na anioła i spiorunowałam go wzrokiem.
- Przestań się mędrkować i zostaw mnie w spokoju - warknęłam.
- Spero jest zła? Jak miło - zerwałam się na równe nogi... a przynajmniej spróbowałam. Umknął mi pewien istoty szczegół, a mianowicie to, że siedzę na drzewie...
Zsunęłam się z gałęzi.
- Mam cię - powiedział Aki w ostatniej chwili łapiąc mnie za rękę i chroniąc przed upadkiem.
- Dzięki... - mruknęłam, kiedy stałam już na ziemi koło niego. Po chwili liście zaszeleściły, a Akiva wzbił się w powietrze z akompaniamentem swojego przerażającego śmiechu.
- Nie ma sprawy - odparł Aki i podążył wzrokiem za znikającym za choryzontem cieniem. - Czy mogę wiedzieć, kto to był?
- Anioł - odpowiedziałam. - Anioł, którego zadaniem jest mnie zabić...
<Aki? Ni mam pomysłu na ciąg dalszy...>
- Coś się stało? - spytał Aki przystając i patrząc na mnie z zaciekawieniem.
- Wydawało mi się... - przerwałam i pokręciłam głową. - Z resztą nieważne.
Kiedy niebo znowu przeciął cień zmieniłam zdanie.
Chwyciłam Aki'ego za nadgarstek i pociągnęłam za sobą w stronę pobliskiego drzewa.
- Co robisz? - spytał Aki posłusznie biegnąc za mną.
- Cicho - syknęłam. Zatrzymałam się przy pniu. - Mam nadzieję, że umiesz się wspinać.
- Jestem kotołakiem - obruszył się.
- To właź - mruknęłam i sama zaczęłam się wspinać. Kiedy dotarłam tak wysoko, że gałęzie całkowicie mnie ukrywały zatrzymałam się i usiadłam na konarze. Po chwili dołączył do mnie Aki.
- Czy mogę wiedzieć, czemu uciekamy? - spytał szeptem.
Nie odpowiedziałam. Zamiast tego wsłuchiwałam się w otaczające nas dźwięki. Szelest liści,ćwierkanie ptaków i... trzepot skrzydeł. Dużych skrzydeł.
- Akiva - szepnęłam. Widząc, że Aki już otwiera usta, żeby coś powiedzieć szybko zasłoniłam mu usta ręką.
- Spero - dobiegĺ z dołu melodyjny głos anioła. - Wiem, że tam jesteś Spero.
Zamknęłam oczy. Niech on sobie już pójdzie...
- Witaj ślicznotko - usłyszałam nad głową. O-o... - Jak tam mija ci czas w świecie śmiertelników? - zgrzytnęłam zębami dalej ignorując Akivę siedzącego zaledwie kilka gałęzi
wyżej niż my. - Och! Przepraszam, przecież teraz ty też jesteś śmiertelniczką.
Nie wytrzymałam. Spojrzałam w górę na anioła i spiorunowałam go wzrokiem.
- Przestań się mędrkować i zostaw mnie w spokoju - warknęłam.
- Spero jest zła? Jak miło - zerwałam się na równe nogi... a przynajmniej spróbowałam. Umknął mi pewien istoty szczegół, a mianowicie to, że siedzę na drzewie...
Zsunęłam się z gałęzi.
- Mam cię - powiedział Aki w ostatniej chwili łapiąc mnie za rękę i chroniąc przed upadkiem.
- Dzięki... - mruknęłam, kiedy stałam już na ziemi koło niego. Po chwili liście zaszeleściły, a Akiva wzbił się w powietrze z akompaniamentem swojego przerażającego śmiechu.
- Nie ma sprawy - odparł Aki i podążył wzrokiem za znikającym za choryzontem cieniem. - Czy mogę wiedzieć, kto to był?
- Anioł - odpowiedziałam. - Anioł, którego zadaniem jest mnie zabić...
<Aki? Ni mam pomysłu na ciąg dalszy...>
Akiva

Od Aki'ego Cd Miliko
Spałem. Ze snu wybudził mnie dźwięk telefonu. Całkowicie zaspany odebrałem.
- Tak? - mruknąłem do słuchawki.
- Hej, Aki - powiedziała Miliko. - Chciałbyś wpaść do mnie wpaść? jestem u mamy, która cię zaprasza.
Milczałem przez chwilę.
- Zaczekajcie, zaraz będę - odparłem i rozłączyłem się.
Powoli wstałem by nie nabawić się zawrotów głowy i przebrałem się. Wybiegłem z Akademika. Po jakimś czasie dotarłem do bloku. Zadzwoniłem na domofon. Kiedy rozległ się dźwięk, otworzyłem drzwi wbiegłem na czwarte piętro. W drzwiach stała Miliko.
- Cześć - powiedziała uśmiechając się.
- Hej - odwzajemniłem uśmiech.
- Wejdź.
Skinąłem głową i wszedłem do mieszkania. Dziewczyna zamknęła za mną drzwi.
- Witaj, Aki - powiedziała do mnie mama Miki.
- Dzień dobry pani.
- Och, a więc ty jesteś Aki! - zawołał wysoki mężczyzna wychodzący z kuchni. - Miło mi, Jestem Marcus - mężczyzna wyciągnął do mnie dłoń.
- Akinori Kanesaka - potrząsnąłem ją. - Mi także miło pana poznać.
Marcus uśmiechnął się do mnie, po czym trochę przyjrzał się mojej twarzy.
- Chodzi o to? - spytałem pokazując na kolczyk w wardze. - Proszę się nie martwić. Nigdy nie namawiałem Miliko by także sobie taki zrobiła.
Mężczyzna potrząsnął głową.
- Przestań, Marcusie - powiedziała pani Katyama. - Aki to bardzo porządny chłopak.
Kiwnąłem głową z uśmiechem.
- Aki, nie stercz jak pieróg. Siadaj - Miki przywołała mnie gestem.
Usiadłem koło niej.
- Jak z twoją głową? - spytała dziewczyna.
- Już nie widzę tęczowych jednorożców i latających potworów spaghetti, więc jest okey - uśmiechnąłem się do niej.
- Bolała cię głowa, chłopcze? - spytał mężczyzna.
- Tak - odparłem.
- Poczekaj. Znam się na tym. Zaraz zrobię ci coś, żeby ci ulżyło - Marcus posłał mi promienny uśmiech i zniknął w kuchni.
- Tak w ogóle, to bardzo pani dziękuję za zaproszenie - powiedziałem do mamy Miliko.
- Nie ma sprawy, Aki. Jesteś tu zawsze mile widziany - odparła kobieta z uśmiechem.
Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy gdy do salonu wszedł Marcus.
- Proszę, chłopcze. Dla ciebie - postawił przede mną kubek. - Jest całkiem dobre. Raczej nie zwymiotujesz - uśmiechnął się do mnie.
Wzruszyłem ramionami i wypiłem magiczny napój. Od razu poczułem jak moje ciało wypełniają fale gorąca.
- Lepiej? - spytał mężczyzna.
- O wiele - powiedziałem siadając wygodniej na krześle.
<Miki? Nwm jak skończyć xd>
- Tak? - mruknąłem do słuchawki.
- Hej, Aki - powiedziała Miliko. - Chciałbyś wpaść do mnie wpaść? jestem u mamy, która cię zaprasza.
Milczałem przez chwilę.
- Zaczekajcie, zaraz będę - odparłem i rozłączyłem się.
Powoli wstałem by nie nabawić się zawrotów głowy i przebrałem się. Wybiegłem z Akademika. Po jakimś czasie dotarłem do bloku. Zadzwoniłem na domofon. Kiedy rozległ się dźwięk, otworzyłem drzwi wbiegłem na czwarte piętro. W drzwiach stała Miliko.
- Cześć - powiedziała uśmiechając się.
- Hej - odwzajemniłem uśmiech.
- Wejdź.
Skinąłem głową i wszedłem do mieszkania. Dziewczyna zamknęła za mną drzwi.
- Witaj, Aki - powiedziała do mnie mama Miki.
- Dzień dobry pani.
- Och, a więc ty jesteś Aki! - zawołał wysoki mężczyzna wychodzący z kuchni. - Miło mi, Jestem Marcus - mężczyzna wyciągnął do mnie dłoń.
- Akinori Kanesaka - potrząsnąłem ją. - Mi także miło pana poznać.
Marcus uśmiechnął się do mnie, po czym trochę przyjrzał się mojej twarzy.
- Chodzi o to? - spytałem pokazując na kolczyk w wardze. - Proszę się nie martwić. Nigdy nie namawiałem Miliko by także sobie taki zrobiła.
Mężczyzna potrząsnął głową.
- Przestań, Marcusie - powiedziała pani Katyama. - Aki to bardzo porządny chłopak.
Kiwnąłem głową z uśmiechem.
- Aki, nie stercz jak pieróg. Siadaj - Miki przywołała mnie gestem.
Usiadłem koło niej.
- Jak z twoją głową? - spytała dziewczyna.
- Już nie widzę tęczowych jednorożców i latających potworów spaghetti, więc jest okey - uśmiechnąłem się do niej.
- Bolała cię głowa, chłopcze? - spytał mężczyzna.
- Tak - odparłem.
- Poczekaj. Znam się na tym. Zaraz zrobię ci coś, żeby ci ulżyło - Marcus posłał mi promienny uśmiech i zniknął w kuchni.
- Tak w ogóle, to bardzo pani dziękuję za zaproszenie - powiedziałem do mamy Miliko.
- Nie ma sprawy, Aki. Jesteś tu zawsze mile widziany - odparła kobieta z uśmiechem.
Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy gdy do salonu wszedł Marcus.
- Proszę, chłopcze. Dla ciebie - postawił przede mną kubek. - Jest całkiem dobre. Raczej nie zwymiotujesz - uśmiechnął się do mnie.
Wzruszyłem ramionami i wypiłem magiczny napój. Od razu poczułem jak moje ciało wypełniają fale gorąca.
- Lepiej? - spytał mężczyzna.
- O wiele - powiedziałem siadając wygodniej na krześle.
<Miki? Nwm jak skończyć xd>
sobota, 5 września 2015
Od Miliko Cd. Aki'ego
Aki zapadł w kamienny sen.
- Jak będziesz chrapał, to wylądujesz na zewnątrz - ostrzegłam, choć i tak mnie nie słyszał. Próbując nikogo nie obudzić, wlazłam na wolne łóżko i zapadłam w sen. Rano obudził mnie czyjś bieg. Podniosłam głowę znad poduszki, by zobaczyć Aki'ego, znikającego w łazience. Westchnęłam, schodząc na podłogę. Akinorki dalej siedział koło kibla, ocierając brodę.
- Ciężki poranek? - Spytałam cicho, zamykając drzwi.
- Yhym... Nigdy więcej nie piję z Maresuke- jęknął blondyn,odgarniając włosy z twarzy. Zmoczyłam swój ręcznik zimną wodą i mu podałam.
- Przyniosę ci aspirynę - zaproponowałam, rzucając mu chłodny materiał.
- Nie trzeba już mi lepiej - westchnął, kładąc mokry ręcznik na twarz.
- Jak chcesz... Kiedy kończy się remont u Maresuke?
- Chyba jutro będziemy mogli już wejść - odpowiedział chłopak przytłumionym głosem.
Niedziela minęła nam w całkowitym spokoju. Żaden nauczyciel nie wypytywał nas o piątkową oraz sobotnią nieobecność Aki gdzieś zniknął, więc zostałam sama. Postanowiłam wybrać się do miasta, by odwiedzić mamę w mieszkaniu. Doszłam do swojej klatki i wstukałam kod. Wdrapałam się na czwarte piętro. Z lekką zadyszką, zapukałam do drzwi. Oczywiście jak zawsze zapomniałam kluczy. Mama otworzyła mi ze śmiechem.
- Miki! Wejdź!Właśnie gotujemy obiad.
- Wy? - Spytałam, powoli przekraczając próg.
- Marcus przyszedł - stanęłam w pół kroku. - Chodź. Jest fajnie - powoli przeszłam za mamą do kuchni. Marcus w koszuli z podwiniętymi ramionami stał nad kuchenką, mieszając w garnku z makaronem.
- Hej Miki! Jak tam po festiwalu?
- Dobrze. Ten łowca talentów czy coś zaprosił ich na następny występ - wyjaśniłam, siadając do stołu.
- A właśnie. Już ciebie usprawiedliwiłam za sobotę. Powiedziałam, że jesteś w domu.
- Dzięki - przytuliłam ją lekko.
- A jak u Akinori'ego?
- Dobrze. Jeszcze przeżywa wczorajszy dzień - uśmiechnęłam się lekko, wyciągając talerze z szafki.
- Wczorajszy co? Mieliście jakąś imprezę? - zaśmiał się mężczyzna.
- Można powiedzieć - wzruszyłam ramionami.
- Może go zaprosisz? Makaronu straczy dla wszystkich, bo ugotowaliśmy za dużo.
- Bo za dużo wrzuciłeś - zachichotała mama, uderzając go ręcznikiem. - Zadzwoń po Aki'ego. Niech przyjdzie jak chce. - Skinęłam głową, wyciągając telefon
Aki?
- Jak będziesz chrapał, to wylądujesz na zewnątrz - ostrzegłam, choć i tak mnie nie słyszał. Próbując nikogo nie obudzić, wlazłam na wolne łóżko i zapadłam w sen. Rano obudził mnie czyjś bieg. Podniosłam głowę znad poduszki, by zobaczyć Aki'ego, znikającego w łazience. Westchnęłam, schodząc na podłogę. Akinorki dalej siedział koło kibla, ocierając brodę.
- Ciężki poranek? - Spytałam cicho, zamykając drzwi.
- Yhym... Nigdy więcej nie piję z Maresuke- jęknął blondyn,odgarniając włosy z twarzy. Zmoczyłam swój ręcznik zimną wodą i mu podałam.
- Przyniosę ci aspirynę - zaproponowałam, rzucając mu chłodny materiał.
- Nie trzeba już mi lepiej - westchnął, kładąc mokry ręcznik na twarz.
- Jak chcesz... Kiedy kończy się remont u Maresuke?
- Chyba jutro będziemy mogli już wejść - odpowiedział chłopak przytłumionym głosem.
Niedziela minęła nam w całkowitym spokoju. Żaden nauczyciel nie wypytywał nas o piątkową oraz sobotnią nieobecność Aki gdzieś zniknął, więc zostałam sama. Postanowiłam wybrać się do miasta, by odwiedzić mamę w mieszkaniu. Doszłam do swojej klatki i wstukałam kod. Wdrapałam się na czwarte piętro. Z lekką zadyszką, zapukałam do drzwi. Oczywiście jak zawsze zapomniałam kluczy. Mama otworzyła mi ze śmiechem.
- Miki! Wejdź!Właśnie gotujemy obiad.
- Wy? - Spytałam, powoli przekraczając próg.
- Marcus przyszedł - stanęłam w pół kroku. - Chodź. Jest fajnie - powoli przeszłam za mamą do kuchni. Marcus w koszuli z podwiniętymi ramionami stał nad kuchenką, mieszając w garnku z makaronem.
- Hej Miki! Jak tam po festiwalu?
- Dobrze. Ten łowca talentów czy coś zaprosił ich na następny występ - wyjaśniłam, siadając do stołu.
- A właśnie. Już ciebie usprawiedliwiłam za sobotę. Powiedziałam, że jesteś w domu.
- Dzięki - przytuliłam ją lekko.
- A jak u Akinori'ego?
- Dobrze. Jeszcze przeżywa wczorajszy dzień - uśmiechnęłam się lekko, wyciągając talerze z szafki.
- Wczorajszy co? Mieliście jakąś imprezę? - zaśmiał się mężczyzna.
- Można powiedzieć - wzruszyłam ramionami.
- Może go zaprosisz? Makaronu straczy dla wszystkich, bo ugotowaliśmy za dużo.
- Bo za dużo wrzuciłeś - zachichotała mama, uderzając go ręcznikiem. - Zadzwoń po Aki'ego. Niech przyjdzie jak chce. - Skinęłam głową, wyciągając telefon
Aki?
Od Aki'ego Cd Cecidit
- Tak - mruknąłem chwytając się za głowę.
- Co ci jest? - spytała Cecidit.
- Boli mnie głowa.
- Szalona noc, co? - dziewczyna uśmiechnęła się.
- Aż za bardzo - burknąłem.
- Jeju, Aki. Zaraz mi tu zejdziesz. Zaprowadzić cię do pielęgniarki?
- Byłbym wdzięczny.
- To chodź.
Powoli wlekliśmy się, jak na mój gust, zbyt długimi korytarzami gdy w końcu przystanęliśmy przed białymi drzwiami. Cecidit zapukała.
- Proszę! - rozległ się melodyjny głos.
Weszliśmy do środka.
- Co się stało? - spytał wysoka kobieta w okularach, ubrana w lekarski fartuch.
- Mojego kolegę bardzo boli głowa - wyjaśniła dziewczyna.
- Siadaj, chłopcze -pielęgniarka wskazała na krzesło. - Zobaczę co da się robić.
Usiadłem powoli. Kobieta zaczęła przeszukiwać szafkę.
- Znalazłam tabletki - powiedziała pokazując mi pudełeczko. - Dziewczyno, wyciągnij proszę jedną swojemu koledze. Ja naleję mu wody.
Cecidit przyjrzała się opakowaniu, po czym wzruszając ramionami wyciągnęła tabletkę i podała mi ją.
- Proszę, chłopcze - rzekła pielęgniarka dając mi do ręki szklankę wody. - Musisz połknąć, tę tabletkę. Nie smakuje zbyt dobrze, ale ci pomoże.
Kiwnąłem głową i wsadziłem to do ust. Zacząłem powoli rozgryzać. Smakowało to okropnie. Wziąłem długi łyk wody i połknąłem by zmyć ten ohydny smak.
- Po jakimś czasie tabletka zacznie działać - kobieta uśmiechnęła się. - Musisz mi podać swoje imię bym wpisała, cię do akt.
- Akinori Kanesaka - powiedziałem.
- Dobrze, Akinori. Jesteś wolny. Idź do swojego pokoju i spróbuj zasnąć, dobrze? Pomoże ci to.
- Dziękuję - mruknąłem i razem z Cecidit wyszliśmy z pokoju.
- Dzięki, że mnie tu przyprowadziłaś.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Może później coś razem porobimy? - zaproponowałem.
<Cecidti?>
- Co ci jest? - spytała Cecidit.
- Boli mnie głowa.
- Szalona noc, co? - dziewczyna uśmiechnęła się.
- Aż za bardzo - burknąłem.
- Jeju, Aki. Zaraz mi tu zejdziesz. Zaprowadzić cię do pielęgniarki?
- Byłbym wdzięczny.
- To chodź.
Powoli wlekliśmy się, jak na mój gust, zbyt długimi korytarzami gdy w końcu przystanęliśmy przed białymi drzwiami. Cecidit zapukała.
- Proszę! - rozległ się melodyjny głos.
Weszliśmy do środka.
- Co się stało? - spytał wysoka kobieta w okularach, ubrana w lekarski fartuch.
- Mojego kolegę bardzo boli głowa - wyjaśniła dziewczyna.
- Siadaj, chłopcze -pielęgniarka wskazała na krzesło. - Zobaczę co da się robić.
Usiadłem powoli. Kobieta zaczęła przeszukiwać szafkę.
- Znalazłam tabletki - powiedziała pokazując mi pudełeczko. - Dziewczyno, wyciągnij proszę jedną swojemu koledze. Ja naleję mu wody.
Cecidit przyjrzała się opakowaniu, po czym wzruszając ramionami wyciągnęła tabletkę i podała mi ją.
- Proszę, chłopcze - rzekła pielęgniarka dając mi do ręki szklankę wody. - Musisz połknąć, tę tabletkę. Nie smakuje zbyt dobrze, ale ci pomoże.
Kiwnąłem głową i wsadziłem to do ust. Zacząłem powoli rozgryzać. Smakowało to okropnie. Wziąłem długi łyk wody i połknąłem by zmyć ten ohydny smak.
- Po jakimś czasie tabletka zacznie działać - kobieta uśmiechnęła się. - Musisz mi podać swoje imię bym wpisała, cię do akt.
- Akinori Kanesaka - powiedziałem.
- Dobrze, Akinori. Jesteś wolny. Idź do swojego pokoju i spróbuj zasnąć, dobrze? Pomoże ci to.
- Dziękuję - mruknąłem i razem z Cecidit wyszliśmy z pokoju.
- Dzięki, że mnie tu przyprowadziłaś.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Może później coś razem porobimy? - zaproponowałem.
<Cecidti?>
środa, 2 września 2015
Od Miny Cd Aiko
Dziwnie to wyglądało. Dziewczyna stojąca na drzewie mówi do pingwina, który nie chce jej wpuścić do pokoju. Kilka minut później Aiko przyszła i zapytała się, czy może u mnie przenocować. Oczywiście, że się zgodziłam,a czemu by nie? Dałam drugą piżamę dziewczynie, a sama zaczęłam się rozpakowywać. Moją uwagę zwróciło zdjęcie mojej rodziny. Wszyscy byli uśmiechnięci i pełni życia, wraz ze mną. Aiko wyszła już z łazienki i teraz spoglądała ponad moim ramieniem.
-To twoja rodzina?- zapytała cicho.
Pokiwałam głową i szybko odłożyłam je z powrotem do walizki.
-Chyba pójdę już spać. Dobranoc.- powiedziałam i nie czekając na odpowiedź weszłam pod kołdrę.
Słyszałam przez chwilę jak dziewczyna nie wiedziała co ze sobą zrobić, ale w końcu położyła się i zgasiła światło. Odwróciłam się do niej plecami i wtuliłam głowę w poduszkę by stłumić mój szloch,a łzy spływały mi po policzkach. Długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu udało mi się. Śniło mi się, że gram na flecie dla swoich koleżanek, elfów. Nagle dziewczyny odwróciły się i uciekały przed czymś, jednak biegnąc śmiały się. Spojrzałam się za siebie i zobaczyłam, że nikogo nie ma, próbowałam je dogonić, jednak ciągle się przewracałam o wystające korzenie. Nie mogłam nic zrobić, dlatego usiadłam na polance i spojrzałam w niebo, było całe czarne i jakby się poruszało. To nie były chmury, tylko kruki. Usiadłam na łóżku zlana potem.Był ranek, a Aiko nie było w pokoju. Pewnie poszła na lekcje, pomyślałam i szybko ubierając się wybiegłam z pokoju, pamiętają o kluczu. Przystanęłam przed salą muzyczną. Cicho zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam do środka z uśmiechem na twarzy.
-Witam, jestem Mina. Mina Kaneko.
Trzy pary oczu patrzyły się na mnie dziwnie, ale zaraz ktoś odezwał się do mnie i to nie był nauczyciel.
<ktoś z klasy muzycznej?>
-To twoja rodzina?- zapytała cicho.
Pokiwałam głową i szybko odłożyłam je z powrotem do walizki.
-Chyba pójdę już spać. Dobranoc.- powiedziałam i nie czekając na odpowiedź weszłam pod kołdrę.
Słyszałam przez chwilę jak dziewczyna nie wiedziała co ze sobą zrobić, ale w końcu położyła się i zgasiła światło. Odwróciłam się do niej plecami i wtuliłam głowę w poduszkę by stłumić mój szloch,a łzy spływały mi po policzkach. Długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu udało mi się. Śniło mi się, że gram na flecie dla swoich koleżanek, elfów. Nagle dziewczyny odwróciły się i uciekały przed czymś, jednak biegnąc śmiały się. Spojrzałam się za siebie i zobaczyłam, że nikogo nie ma, próbowałam je dogonić, jednak ciągle się przewracałam o wystające korzenie. Nie mogłam nic zrobić, dlatego usiadłam na polance i spojrzałam w niebo, było całe czarne i jakby się poruszało. To nie były chmury, tylko kruki. Usiadłam na łóżku zlana potem.Był ranek, a Aiko nie było w pokoju. Pewnie poszła na lekcje, pomyślałam i szybko ubierając się wybiegłam z pokoju, pamiętają o kluczu. Przystanęłam przed salą muzyczną. Cicho zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam do środka z uśmiechem na twarzy.
-Witam, jestem Mina. Mina Kaneko.
Trzy pary oczu patrzyły się na mnie dziwnie, ale zaraz ktoś odezwał się do mnie i to nie był nauczyciel.
<ktoś z klasy muzycznej?>
Od Cecidit Cd Aki
Pokręciłam z rozbawieniem głową.
- Jakbyś zapomniał: śpimy chwilowo w tym samym pokoju - zauważyłam. - No chyba że zamierzasz spać na kanapie.
Zbył moją uwagę machnięciem ręki i zniknął w korytarzu. Pstryknęłam palcami przywołując do siebie książkę, którą zostawiłam w salonie i także ruszyłam w stronę swojego pokoju.
Kiedy otworzyłam drzwi wszyscy już odpłynęli. Nawet Aki... jakimś cudem.
Zamknęłam za sobą cicho drzwi i padłam nieżywa na łóżko.
***
Stałam na uboczu z kapturem od bluzy narzuconym na głowę i przyglądałam się przygotowaniom do koncertu. Kilka razy kątem oka zobaczyłam Aki'ego i Miliko, ale zaraz znikali mi z pola widzenia.
W końcu rozpoczął się koncert. Po pierwszej piosence stwierdziłam, że to będzie katorga. Grali gorzej niż Gabriel, który swoim graniem obudziłby z Ziemi umarłego.
Jedynym zespołem, który grał w miarę znośnie (dobra, grał cudownie) był zespół Aki'ego. No i może ten, który grał przed nim.
Poczułam, że coś trąca mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam Spook'a. Odepchnęłam go delikatnie od siebie i ruszyłam w stronę stoiska z gorącą czekoladą.
Popijając gorący napój ruszyłam przed siebie. Spook uczepił się mnie i ciągle lazł za mną.
Kiedy dotarłam do jakiegoś pomieszczenia zobaczyłam... Aki'ego i jego kumpla tłukących się z jakimś chłopakiem. Co wyglądało tak komicznie (przynajmniej dla mnie), że wybuchnęłam głośnym śmiechem, czym zasłużyłam sobie na zaciekawione spojrzenia kilku osób koło mnie. Przestałam się śmiać dopiero, kiedy jakiś niebieskowłosy facet ryknął na nich i kazał im iść za sobą. Odprowadziłam ich wzrokiem, aż zniknęli mi z pola widzenia.
***
Kiedy wchodziłam do akademika wpadłam (dosłownie) na Aki'ego.
- Co ty tu robisz? - spytałam chwytając się framugi drzwi dla złapania równowagi. - Remont u twojego przyjaciela nadal trwa?
<Aki?>
- Jakbyś zapomniał: śpimy chwilowo w tym samym pokoju - zauważyłam. - No chyba że zamierzasz spać na kanapie.
Zbył moją uwagę machnięciem ręki i zniknął w korytarzu. Pstryknęłam palcami przywołując do siebie książkę, którą zostawiłam w salonie i także ruszyłam w stronę swojego pokoju.
Kiedy otworzyłam drzwi wszyscy już odpłynęli. Nawet Aki... jakimś cudem.
Zamknęłam za sobą cicho drzwi i padłam nieżywa na łóżko.
***
Stałam na uboczu z kapturem od bluzy narzuconym na głowę i przyglądałam się przygotowaniom do koncertu. Kilka razy kątem oka zobaczyłam Aki'ego i Miliko, ale zaraz znikali mi z pola widzenia.
W końcu rozpoczął się koncert. Po pierwszej piosence stwierdziłam, że to będzie katorga. Grali gorzej niż Gabriel, który swoim graniem obudziłby z Ziemi umarłego.
Jedynym zespołem, który grał w miarę znośnie (dobra, grał cudownie) był zespół Aki'ego. No i może ten, który grał przed nim.
Poczułam, że coś trąca mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam Spook'a. Odepchnęłam go delikatnie od siebie i ruszyłam w stronę stoiska z gorącą czekoladą.
Popijając gorący napój ruszyłam przed siebie. Spook uczepił się mnie i ciągle lazł za mną.
Kiedy dotarłam do jakiegoś pomieszczenia zobaczyłam... Aki'ego i jego kumpla tłukących się z jakimś chłopakiem. Co wyglądało tak komicznie (przynajmniej dla mnie), że wybuchnęłam głośnym śmiechem, czym zasłużyłam sobie na zaciekawione spojrzenia kilku osób koło mnie. Przestałam się śmiać dopiero, kiedy jakiś niebieskowłosy facet ryknął na nich i kazał im iść za sobą. Odprowadziłam ich wzrokiem, aż zniknęli mi z pola widzenia.
***
Kiedy wchodziłam do akademika wpadłam (dosłownie) na Aki'ego.
- Co ty tu robisz? - spytałam chwytając się framugi drzwi dla złapania równowagi. - Remont u twojego przyjaciela nadal trwa?
<Aki?>
Od Aki'ego Cd Miliko
- Idę z tobą - mruknąłem.
- A co z chłopakami? - spytała Miliko.
- Mraseuke bawi się w najlepsze razem z Harukim, Hideo gdzieś wymiotuje, a Isoruko myśli nad sensem życia - zachwiałem się. - Pomożesz przyjacielowi, nie?
Miki przewróciła oczami.
- Jasne - powiedziała i chwyciła mnie pod łokieć.
- Dzięki - odparłem.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Chodźmy już - mruknęła. - Mam dość.
***
Z lekkim utrudnieniem (z mojej strony), weszliśmy oknem. Gdy dziewczyna je zamykała padłem na łóżko.
- Zostaję - stwierdziłem. - Nie szturchaj mnie, błagam.
Dziewczyna dźgnęła mnie w ramię. Jęknąłem.
- Nie ruszysz tego tłustego dupska, z mojego łóżka? - spytała.
- Śpij na górze - mruknąłem.
Miliko westchnęła ciężko.
- Zapomniałam, że czasem zdarza ci się, za dużo wypić - powiedziała.
- Yhym - burknąłem. - Dobranoc.
I zanim usłyszałem odpowiedź zapadłem w miły świat snu.
<Miliko?>
- A co z chłopakami? - spytała Miliko.
- Mraseuke bawi się w najlepsze razem z Harukim, Hideo gdzieś wymiotuje, a Isoruko myśli nad sensem życia - zachwiałem się. - Pomożesz przyjacielowi, nie?
Miki przewróciła oczami.
- Jasne - powiedziała i chwyciła mnie pod łokieć.
- Dzięki - odparłem.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Chodźmy już - mruknęła. - Mam dość.
***
Z lekkim utrudnieniem (z mojej strony), weszliśmy oknem. Gdy dziewczyna je zamykała padłem na łóżko.
- Zostaję - stwierdziłem. - Nie szturchaj mnie, błagam.
Dziewczyna dźgnęła mnie w ramię. Jęknąłem.
- Nie ruszysz tego tłustego dupska, z mojego łóżka? - spytała.
- Śpij na górze - mruknąłem.
Miliko westchnęła ciężko.
- Zapomniałam, że czasem zdarza ci się, za dużo wypić - powiedziała.
- Yhym - burknąłem. - Dobranoc.
I zanim usłyszałem odpowiedź zapadłem w miły świat snu.
<Miliko?>
wtorek, 1 września 2015
Od Miliko Cd. Aki'ego
- Zapomnij - pokręciłam głową.
- Co? - Zawołał praktycznie cały zespół na raz.
- Nie krzyczcie na mnie - mruknęłam. - Mam olimpiadę i muszę się do niej przygotować. Jak dobrze pójdzie, to Pan Hosokawa będzie mnie wypuszczał po osiemnastej - westchnęłam.
- Tak późno? To chyba niezdrowie - Maresuke podrapał się po głowie.
- Takie życie - wzruszyłam ramionami. Akinori przyglądał mi sie przez chwilę.
- Tylko się nie przemęcz okej? Jakby coś się działo to mów - chłopak chwycił mnie za ramię.
- Dobrze - uśmiechnęłam się lekko. - Chodźcie. Większość poszła na tę imprezę, o której mówił nam Naoki. Reszta na was czeka.
- Ty też idziesz - zauważył Hideo.
- Nie mam wyjścia, skoro Aki przedstawił mnie na całej scenie. A właśnie. Miałam cię zabić - przypomniało mi się i wskoczyłam na plecy chłopaka. - Do sceny koniku! - Zaśmiałam się, mocno chwytając jego ramiona.
- Bardzo zabawne - Aki chwycił mnie pod kolanami, bym nie spadła i ruszył w wskazaną przeze mnie stronę. - Zejdź - powiedział, kiedy doszliśmy.
- Ale mi tu wygodnie - położyłam, uszy,przylegając mocniej do jego pleców.
- No dalej przylepo - chłopak odstwił mnie na scenę.
- Idziecie czy nie? - Zawołał ktoś, wychodząc zza kolumny.
- Idziemy! - Zawołał Iso. Po półgodzinie drogi, byliśmy na miejscu.
- Jeszcze kanapa nie wylądowała w basenie. Nie ominęło nas najlepsze! - zawołał zielonowłosy chłopak, wbiegając do ogrodu. Stałam niepewnie przed furtką.
- No chodź. Nikt cię tam nie zje - Haruki pociągnął mnie za nadgarstki do przodu.
- Wiem. Tylko czuję się taka strasznie nie na miejscu - wyjaśniłam, wchodząc do domu. Po lewej od drzwi, obściskiwała się jakaś parka. - O tym właśnie mówię - mruknęłam.
-Będzie fajnie Miki - upewnił mnie Aki, wchodząc głębiej.
***
- Będzie fajnie. Taa... Bardzo - mruknęłam, siedząc sama przy stole z pustym kubkiem w dłoni. Kanapa wyleciała jakąś godzinę temu. Znajdę kogokolwiek i powiem, że wracam do Akademika. I tak już jest po ciszy nocnej. Znowu będę musiała wchodzić oknem. Przechodząc przez salon zobaczyłam Naoki'ego, rozmawiającego z kilkoma osobami. Chłopak był wyraźnie zmroczony alkoholem, jak prawie całe towarzystwo.
- Mówię wam. Jest taka naiwna - zarechotał czarnowłosy. - Fajny tyłeczek, tylko trochę sztywna. No i kociasta, ale to też da się wytrzymać - uniosłam brwi zdziwiona. - Strasznie dużo gada i to bez sensu. Myślałem, że rzygnę tęczą, kiedy z nią rozmawiałem.
- Mogę? - Spytałam, wskazując na kubek z jakimś napojem, należący do tańczącej dziewczyny.
- Jasne skarbie - puściła do mnie oczk, podając mi kubek.
- Dzięki? - Powoli wróciłam do Naoki'ego, który dalej mnie obgadywał. - Skarbie? - Spytałam, stając przed nim. Kilka sekund trwało, zanim się zorientował. A kiedy to zrobił, oblałam go zawartością kubka.
- Ku*wa! Zawołał, zrywając się z miejsca.
- Do zobaczenia idioto - pomachałam mu, powoli odchodząc. W drodze do drzwi, zobaczyłam lekko spitego Aki'ego. Chłopak zataczał się, jednak udało mu się złapać równowagę.
- Aki. Kontaktujesz? Wracam do domu - powiedziałam mu, lekko łapiąc go za łokieć.
Aki?
- Co? - Zawołał praktycznie cały zespół na raz.
- Nie krzyczcie na mnie - mruknęłam. - Mam olimpiadę i muszę się do niej przygotować. Jak dobrze pójdzie, to Pan Hosokawa będzie mnie wypuszczał po osiemnastej - westchnęłam.
- Tak późno? To chyba niezdrowie - Maresuke podrapał się po głowie.
- Takie życie - wzruszyłam ramionami. Akinori przyglądał mi sie przez chwilę.
- Tylko się nie przemęcz okej? Jakby coś się działo to mów - chłopak chwycił mnie za ramię.
- Dobrze - uśmiechnęłam się lekko. - Chodźcie. Większość poszła na tę imprezę, o której mówił nam Naoki. Reszta na was czeka.
- Ty też idziesz - zauważył Hideo.
- Nie mam wyjścia, skoro Aki przedstawił mnie na całej scenie. A właśnie. Miałam cię zabić - przypomniało mi się i wskoczyłam na plecy chłopaka. - Do sceny koniku! - Zaśmiałam się, mocno chwytając jego ramiona.
- Bardzo zabawne - Aki chwycił mnie pod kolanami, bym nie spadła i ruszył w wskazaną przeze mnie stronę. - Zejdź - powiedział, kiedy doszliśmy.
- Ale mi tu wygodnie - położyłam, uszy,przylegając mocniej do jego pleców.
- No dalej przylepo - chłopak odstwił mnie na scenę.
- Idziecie czy nie? - Zawołał ktoś, wychodząc zza kolumny.
- Idziemy! - Zawołał Iso. Po półgodzinie drogi, byliśmy na miejscu.
- Jeszcze kanapa nie wylądowała w basenie. Nie ominęło nas najlepsze! - zawołał zielonowłosy chłopak, wbiegając do ogrodu. Stałam niepewnie przed furtką.
- No chodź. Nikt cię tam nie zje - Haruki pociągnął mnie za nadgarstki do przodu.
- Wiem. Tylko czuję się taka strasznie nie na miejscu - wyjaśniłam, wchodząc do domu. Po lewej od drzwi, obściskiwała się jakaś parka. - O tym właśnie mówię - mruknęłam.
-Będzie fajnie Miki - upewnił mnie Aki, wchodząc głębiej.
***
- Będzie fajnie. Taa... Bardzo - mruknęłam, siedząc sama przy stole z pustym kubkiem w dłoni. Kanapa wyleciała jakąś godzinę temu. Znajdę kogokolwiek i powiem, że wracam do Akademika. I tak już jest po ciszy nocnej. Znowu będę musiała wchodzić oknem. Przechodząc przez salon zobaczyłam Naoki'ego, rozmawiającego z kilkoma osobami. Chłopak był wyraźnie zmroczony alkoholem, jak prawie całe towarzystwo.
- Mówię wam. Jest taka naiwna - zarechotał czarnowłosy. - Fajny tyłeczek, tylko trochę sztywna. No i kociasta, ale to też da się wytrzymać - uniosłam brwi zdziwiona. - Strasznie dużo gada i to bez sensu. Myślałem, że rzygnę tęczą, kiedy z nią rozmawiałem.
- Mogę? - Spytałam, wskazując na kubek z jakimś napojem, należący do tańczącej dziewczyny.
- Jasne skarbie - puściła do mnie oczk, podając mi kubek.
- Dzięki? - Powoli wróciłam do Naoki'ego, który dalej mnie obgadywał. - Skarbie? - Spytałam, stając przed nim. Kilka sekund trwało, zanim się zorientował. A kiedy to zrobił, oblałam go zawartością kubka.
- Ku*wa! Zawołał, zrywając się z miejsca.
- Do zobaczenia idioto - pomachałam mu, powoli odchodząc. W drodze do drzwi, zobaczyłam lekko spitego Aki'ego. Chłopak zataczał się, jednak udało mu się złapać równowagę.
- Aki. Kontaktujesz? Wracam do domu - powiedziałam mu, lekko łapiąc go za łokieć.
Aki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)