Spałem. Ze snu wybudził mnie dźwięk telefonu. Całkowicie zaspany odebrałem.
- Tak? - mruknąłem do słuchawki.
- Hej, Aki - powiedziała Miliko. - Chciałbyś wpaść do mnie wpaść? jestem u mamy, która cię zaprasza.
Milczałem przez chwilę.
- Zaczekajcie, zaraz będę - odparłem i rozłączyłem się.
Powoli wstałem by nie nabawić się zawrotów głowy i przebrałem się. Wybiegłem z Akademika. Po jakimś czasie dotarłem do bloku. Zadzwoniłem na domofon. Kiedy rozległ się dźwięk, otworzyłem drzwi wbiegłem na czwarte piętro. W drzwiach stała Miliko.
- Cześć - powiedziała uśmiechając się.
- Hej - odwzajemniłem uśmiech.
- Wejdź.
Skinąłem głową i wszedłem do mieszkania. Dziewczyna zamknęła za mną drzwi.
- Witaj, Aki - powiedziała do mnie mama Miki.
- Dzień dobry pani.
- Och, a więc ty jesteś Aki! - zawołał wysoki mężczyzna wychodzący z kuchni. - Miło mi, Jestem Marcus - mężczyzna wyciągnął do mnie dłoń.
- Akinori Kanesaka - potrząsnąłem ją. - Mi także miło pana poznać.
Marcus uśmiechnął się do mnie, po czym trochę przyjrzał się mojej twarzy.
- Chodzi o to? - spytałem pokazując na kolczyk w wardze. - Proszę się nie martwić. Nigdy nie namawiałem Miliko by także sobie taki zrobiła.
Mężczyzna potrząsnął głową.
- Przestań, Marcusie - powiedziała pani Katyama. - Aki to bardzo porządny chłopak.
Kiwnąłem głową z uśmiechem.
- Aki, nie stercz jak pieróg. Siadaj - Miki przywołała mnie gestem.
Usiadłem koło niej.
- Jak z twoją głową? - spytała dziewczyna.
- Już nie widzę tęczowych jednorożców i latających potworów spaghetti, więc jest okey - uśmiechnąłem się do niej.
- Bolała cię głowa, chłopcze? - spytał mężczyzna.
- Tak - odparłem.
- Poczekaj. Znam się na tym. Zaraz zrobię ci coś, żeby ci ulżyło - Marcus posłał mi promienny uśmiech i zniknął w kuchni.
- Tak w ogóle, to bardzo pani dziękuję za zaproszenie - powiedziałem do mamy Miliko.
- Nie ma sprawy, Aki. Jesteś tu zawsze mile widziany - odparła kobieta z uśmiechem.
Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy gdy do salonu wszedł Marcus.
- Proszę, chłopcze. Dla ciebie - postawił przede mną kubek. - Jest całkiem dobre. Raczej nie zwymiotujesz - uśmiechnął się do mnie.
Wzruszyłem ramionami i wypiłem magiczny napój. Od razu poczułem jak moje ciało wypełniają fale gorąca.
- Lepiej? - spytał mężczyzna.
- O wiele - powiedziałem siadając wygodniej na krześle.
<Miki? Nwm jak skończyć xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz