poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Miliko

Skoczyłem w tłum. Ponieśli mnie prawie do wyjścia.
- Ej, to mój przystanek! - zawołałem. Po chwili wylądowałem na ziemi.
- Akinori Kanesaka? - zagadnął jakiś starszy mężczyzna.
- Tak, to ja - odparłem.
- Hakaru Okabe - przedstawił się wyciągając do mnie rękę. Potrząsnąłem jego rękę. - Jestem łowcą talentów. Macie talent chłopaki. Takie coś nie może się zmarnować.
Moje oczy się rozszerzyły.
- Czy ty i twój zespół, zgodzilibyście się zagrać na dorocznym festiwalu w Piano Bueno. Załatwię wam profesjonalny sprzęt na miejscu. Oczywiście, po tym wszystkim będzie specjalna impreza z największymi gwiazdami, którzy zostali wypromowaniu w mojej wytwórni. Musisz powiedzieć tylko dwa słowa.
- Zgadzam się! - zawołałem.
Pan Okabe uśmiechnął się do mnie.
- Świetnie. Jutro przyślę kogoś ode mnie, byście podpisali kontrakt. Proszę was, jeszcze o jedną rzecz.
- Słucham, panie Okabe.
- Czy udałoby się wam napisać piosenkę, o kosmosie?
Uniosłem brew.
- Proszę?
Mężczyzna objął mnie ramieniem.
- Widzisz, Aki... Mogę tak do ciebie mówić, prawda?
Skinąłem głową.
- Po prostu chodzi o to, że mam córkę, która ma dość ciekawe zainteresowania. W dniu tego festiwalu, ma właśnie urodziny i chciałem by dostała coś wyjątkowego.
- Coś własnego - podchwyciłem.
- Tak. Proszę o tę przysługę tylko wasz zespół. Wierzę, że macie niesamowity talent i uda wam się zrobić coś takiego. A moja córka w końcu będzie zadowolona z mojej pracy.
Uśmiechnąłem się do pana Okabe.
- Proszę się nie martwić - powiedziałem. - Zrobię co w mojej mocy by taka piosenka powstała.
- Dziękuję ci, Aki. Obiecuję, że wynagrodzę ci to - mężczyzna wyciągnął z kieszeni marynarki wizytówkę. - Trzymaj. To jest numer do mojego biura. Jak coś to zadzwoń.
Kiwnąłem głową. Mężczyzna poklepał mnie po ramieniu.
- Trzymaj się, chłopcze. Festiwal już za miesiąc. Trzymam za was kciuki - dodał po czym odszedł.
- Akiiii!!!! - usłyszałem tylko jak ktoś na mnie wpadł.
- Złaź, grubasie! - warknąłem do Maresuke. - Zgnieciesz mi żebra.
Chłopak wstał szybko i podał mi rękę.
- Wybacz, chłopie.
Otrzepałem się z pyłu.
- Spoko - mruknąłem.
- Czy to był Hakaru Okabe? - spytał z niedowierzaniem Isoruko. - O czym z nim rozmawiałeś?
- Zaprosił nas na festiwal Piano Bueno, który odbędzie się za miesiąc.
- Wu hu! - bliźniacy Hideo i Haruki przybili sobie piątki.
- Mamy napisać na tę okazję piosenkę o kosmosie.
Mare uniósł brew.
- O kosmosie? Czemu?
- Obiecał coś swojej córce - wzruszyłem ramionami. - Hej, to będzie dla nas łatwizna, nie? Poprosimy Miliko o pomoc, a ja sam też się na tym trochę znam.
- O jaką pomoc? - spytała Miki podchodząc.
- Mamy napisać piosenkę o kosmosie, dla tego łowcy talentów. Coś się wymyśli nie? Dodamy też coś z mitów nordyckich, by było ciekawiej. Na pewno się uda! Mam nadzieję, że nam pomożesz, Miki.

<Miliko?>

Od Miliko Cd. Aki'ego

Niebieskowłosy spojrzał na mnie.
- Masz coś do powiedzenia?- Spytał, zakładając nogę na nogę.
- Przyszłam, kiedy oni się już bili. Chciałam ich rozdzielić - wyjaśniłam.
- Tym razem nic wam nie zrobię. Jednak jeszcze jedna taka bójka i wylatujecie. Zrozumiano Panie Naoki?
- Tak - mruknął chłopak, wpatrując się w podłogę.
- Idźcie na próby - organizator machnął tylko ręką, zbywają nas. Wyszliśmy na korytarz, gdzie czarnowłosy nas opuścił, nic nie mówiąc.
- Jesteś cały? - Zerknęłam na twarz Maresuke.
- Nic mi nie jest. Ja... On o tobie mówił - rudzielec zrobił się czerwony na twarzy. - Dlatego go pobiłem - chłopak zacisnął pięści. - Wredna świnia.
- Już dobrze - uspokoiłam go. - Niedługo otworzą się bramki. Lepiej chodźmy - razem ruszyliśmy w stronę sceny. Kiedy zrobiło się ciemno, ludzie rozkręcili się na dobre. Nawet za kulisami panowała zabawa. Większość z nas śpiewała i tańczyła w rytm muzyki. Niesamowite efekty, światła i dźwięk. W tłumie zobaczyłam nawet kilka znajomych twarzy z akademii.
- Aki! - krzyknęłam by mnie usłyszał, mimo że stał obok mnie. - Patrz! - wskazałam palcem na postać jego kuzyna, stojącej trochę na uboczu. Chłopak uśmiechnął się szeroko, po czym praktycznie wbiegł w tłum. Kilka minut później, Mito Kanesaki stał obok nas.
-Hej Miki !- Zawołał, wyciągając przybijając mi piątkę.
- Hej! Fajnie, że jesteś! - odpowiedziałam.
- Przywitajcie gromkimi brawami zespół Red Daylight! - zapowiedział niebiesko włosy organizator, sprawiając, że tłum wybuch kolejną dawką krzyków.
- Teraz wy! - zawołałam, wypychając Aki'ego w stronę sceny.
- Już? Cholera! - pobiegł po resztę zespołu. Po kilku minutach stali przygotowani. - Wybaczcie, że musieliście czekać. Trochę się zagapiliśmy. Jest tam niezła imprezka - Aki przeprosił, uśmiechając się olśniewająco. Tłum odpowiedział entuzjastycznym okrzykiem. - No to gramy! - Zawołał chłopak. Wszyscy bawili się wyśmienicie. Tylko Iso stał i przyglądał się wszystkiemu z niepokojem.
- Chodź! - chwyciłam go za ręce, wciągając do skaczącego tłumku za sceną. Pod koniec występu kurtyna opadła, odsłaniając nas na widok festiwalowiczów. Oklaski trwały chyba z pięć minut.
- Dobra, dobra - Aki zaczął wszystkich uciszać. - Cały ten festiwal nie udałby się, gdyby nie parę osób. Chciałbym przede wszystkim organizatorom, dzięki którym wszyscy mogliśmy tutaj zagrać - trójka mężczyzna wyszła na środek sceny, kłaniając sie lekko. - Festiwal nie udałby się, gdyby nie wszystkie zespoły, które mogliśmy dzisiaj zobaczyć. Pogratulujcie im jeszcze raz! - Kolejna wrzawa oklasków, nie tylko z przodu, ale również z naszej strony. - Nie można również ominąć całej ekipy, która sprawiła, że dźwięk był tak świetny, jak również oświetlenie. Dbali oni, by nic nam nie spadło na głowę w czasie prób. Skoro jeszcze nikt nie zabrał mi mikrofonu, chciałbym podziękować kilku osobom. Iso. Gdyby nie ty, nie osiągnęlibyśmy tego wszystkiego - wypchnęłam chłopaka z rzędu, by podszedł do Akinori'ego. - Mojemu kuzynowi, która zawsze mnie wspiera - dobrze zbudowany blondyn wychylił się zza jednej z kolumn i został bardzo optymistycznie przywitana przez tłum. - I nas samym końcu wisienka na torcie. Miki - przez chwilę zastygłam. Chciałam się cofnąć, jednak las rąk wypchnął mnie do przodu. - Prawda jest taka, że zawsze przywracałaś nas do pionu, byłaś krytyczna kiedy trzeba było i rozwiązywałaś wszystkie kłótnie - chłopak objął mnie ramieniem.
- Zabiję cię za to - powiedziałam przez zaciśnięte zęby, uśmiechając się szeroko.
- Też cię uwielbiam - odpowiedział, odchodząc w bok. - Miło, że wytrzymaliście mogą gadaninę. Dobranoc ludzie! - zawołał chłopak, oddając mikrofon do organizatora, po czym skoczył w tłum.

Aki? xd

niedziela, 30 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Miliko

Mimo tego, że facet kazał im przestać to oni wciąż się byli. Podszedł do nich i rozdzielił ich trzymając za koszule.
- Idziecie ze mną - wysyczał wyciągając chłopaków z sali.
Spojrzałem na Miliko. Ona skinęła głową i także wyszła. Ruszyłem za nią. Stanęliśmy dopiero przed wielkimi drewnianymi drzwiami. Mężczyzna nacisnął klamkę i otworzył je wpychając tam chłopaków.
- Wchodźcie - warknął do mnie i dziewczyny.
Weszliśmy do środka. Facet zamknął za nami drzwi i usiadł na biurku.
- Słucham - powiedział. - Co się tam takiego wydarzyło.
Naoki otworzył usta by coś powiedzieć, ale niebieskowłosy powstrzymał go ruchem ręki.
- Nie chcę twoich wyjaśnień - burknął po czym wskazał na mnie. - Ty. Mów, synu.
Wziąłem kilka głębokich wdechów.
- Zaczęło się tak, że ja i Maresuke - wskazałem na rudowłosego. - Staliśmy sobie przy ścianie i normalnie rozmawialiśmy gdy Naoki zaczął coś do niego. Chyba to było coś o tym, że jest zazdrosny i takie tam. On, cały czerwony na twarzy, już nie wytrzymał i popchnął go. Wtedy obaj zaczęli się szarpać. Próbowałem ich powstrzymać, ale też zostałem uderzony. Byliśmy się przez chwilę, aż przyszedł pan. To wszystko - spuściłem wzrok. - Proszę mi uwierzyć, panie Terakado. Niech pan nas nie wyrzuca. To się więcej nie powtórzy. Obiecuję - spojrzałem na Miliko. Jeśli ona mnie nie poprze, to będzie koniec.

<Miliko?>

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Aki'ego

Kiedy wróciłam, przy stoliku panowała cisza. Podejrzane...
- Trzymaj - postawiłam przed Aki'm gofra oraz papierowy kubek z gorącą czekoladą. - Jesteś uzależniony - stwierdziłam. - Wisisz mi pięć pięćdziesiąt - wyciągnęłam rachunek z kieszeni, wciskając mu go do ręki. - Będę wam do czegoś potrzebna? - Spytałam Iso, z zamyśleniem drącego serwetke.
- Co? - podskoczył wyrwany z zamyślenia. - W sumie to można by coś jeszcze ustalić... Zaopiekujesz się, by gitary były dobrze nastrojone?
- Jasne - skinęłam głową, odchodząc powoli. W połowie drogi, ktoś zasłonił mi oczy. Chwyciłam ciepłe dłonie, uśmiechając się lekko.
- Muszę pracować Naoki - powiedziałam, odwracając się. Chłopak stał z uśmiechem, zabierając ręce za plecy.
- Co znowu musisz zrobić? Może oni też zabraliby się do roboty - mruknął, dołączając do mnie.
- Jesteśmy zespołem. Jak jeden zacznie strzelać fochy, reszta szybko ustawia go do pionu - wyjaśniłam, wchodząc do pomieszczenia, gdzie leżały instrumenty. Znalazłam te z naszym oznaczeniem, po czym wzięłam się do pracy. Chłopak siedział koło mnie, patrząc na mnie przez cały czas. Po półgodzinie przyszedł Maresuke. Przystanął widząc czarnowłosego. Spojrzał na nas podejrzliwie, robiąc krok w przód.
- Tak?
- Jak ci idzie? - Zapytał.
- Dobrze. Już skończyłam. Nie ma ich dużo. Ale po próbie i tak będę musiała zrobić to na nowo - westchnęłam.
- To tylko zwykłe testowanie sprzętu - rudowłosy machnął lekceważąco ręką.
- Chyba powinienem już pójść -zauważył Naoki, wychodząc.
- Nic nie mów - poprosiłam. - Ile zostało czasu do otwarcia bramek?
- Ponad godzina - pokiwałam głową.
- Wychodzę. Wrócę za jakieś trzydzieści minut.
***
Po wskazanym przez siebie czasie, weszłam do pokoju zespołów. W środku panował chaos. Wszyscy na siebie krzyczeli. Gdzieś w środku tego wszystkiego zobaczyłam Aki'ego oraz Maresuke.
- Dość! Dość! - Zaczęłam krzyczeć, przepychając się przez tłum. Ktoś pociągnął mnie do tyłu Wylądowałam na podłodze. Wstałam unikając rozdeptania przez tłum. Naoki szarpał się razem z rudowłosym, zaś Akinori starał się ich rozdzielić.
- Co to ma być! Uspokoić się, albo odwołamy festiwal i zadzwonimy na policję! - Zawołał głos od strony drzwi. Wszyscy oprócz walczącej dwójki zastygliśmy w miejscu. W wysokim, dobrze zbudowanym mężczyźnie z ciemnoniebieskimi włosami oraz zarostem rozpoznałam jednego z organizatorów całej imprezy.
- Cholera... - mruknęłam.
- Cała czwórka! Do mnie - wskazał na nas palcem, kiwając głową.

Aki? Znowu kłopoty xd

Od Aiko Cd. Miny

-Aiko Kasai.-przedstawiłam się, przyjmując uścisk dłoni Miny. Kiedy spojrzałam na jej wątłą posturę, delikatne rysy twarzy i jasną skórę, byłam prawie przekonana, że dziewczyna należy do licznego grona elfów.
-Od jak dawna tu jesteś?-spytała Mina wyrywając mnie z zamyślenia.
-Od kilku godzin.-potarłam oczy ze zmęczenia. Udałyśmy się w stronę akademika, a ja przez całą drogę słuchałam gadania dziewczyny o wszystkim i o niczym, co jakiś czas wtrącając swoje wypowiedzi. Nie przeszkadzało mi to jednak, ponieważ raczej nie przepadałam za czynnością zwaną "gadaniem", zdecydowanie bardziej wolałam słuchać. Moja rozmówczyni raczej nie była tym przejęta, a także nie nalegała, żebym cokolwiek mówiła, za co byłam jej ogromnie wdzięczna. Ogółem, dowiedziałam się, że Mina będzie uczęszczać do klasy muzycznej. Kiedy znalazłyśmy się blisko akademika, zaczęłam szukać klucza od pokoju. Oczywiście, zapomniałam go wziąć. Czasem naprawdę powinnam się stuknąć w łeb i zacząć trenować pamięć.
-Co jest?-zapytała elfica.
-Nie wzięłam kluczyka.-podrapałam się po podbródku, obmyślając bardzo poważną strategię dostania się do mieszkania. W końcu doznałam oświecenia.-Mogę wejść do ciebie i przedostać się do swojego okna?
-Eee... Chyba tak.-Mina spojrzała na mnie niepewnie. Otworzyła drzwi do jej pokoju. Wślizgnęłam się do środka i przeskoczyłam na pobliskie drzewo znajdujące się na zewnątrz. Przeszłam po jego gałęzi pod swoje okno i spróbowałam je otworzyć. Ani drgnęło. Zaklęłam pod nosem i zastukałam w szybę. Po chwili zobaczyłam zapalające się światło, a zaraz potem przed moimi oczami ukazał się Taku.
-Otwórz!-krzyknęłam. Pingwin zlustrował mnie wzrokiem.
-Ka-wior?-skrzeknął cicho.
-Nie mam, nie znalazłam stołówki.-uśmiechnęłam się niepewnie. Zwierzę spojrzało na mnie ze szczerą nienawiścią i zgasiło światło w pokoju, nie odzywając się ani jednym słowem, czy też skrzekiem, jak kto woli. Zrezygnowana cofnęłam się do Miny.
-I co?-spytała.
-Mój pingwin mnie nienawidzi.-westchnęłam. Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona.-Nie będziesz miała nic przeciwko, jeśli u ciebie przenocuję?

<Mina? Zgadzasz się? C:>

czwartek, 27 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Miliko

Podążyłem za Miliko.
- Jeśli będziecie mieć przez to jeszcze większe kłopoty, to was wybebeszę - mruknął Isoruko dosiadając się.
- Ty nawet muchy nie skrzywdzisz, a co dopiero przyjaciół - stwierdził Maresuke.
Ise posłał mu pełne jadu spojrzenie.
- Spokój, chłopcy - powiedział Hideo. - Jeszcze tego nam brakuje, by się pokłócić przed koncertem.
- Na pewno tamten chłopak, to wszystko wymyślił! - krzyknął, Mare wstając.
- Siadaj, kretynie - jęknąłem rozmasowując skronie. - Miliko, kup mi gofry. Albo gorącą czekoladę. Nie, wiesz co? Weź mi to i to. Bardzo cię proszę.
Dziewczyna westchnęła ciężko.
- Później ci wszystko oddam - dodałem.
- Dobra, Aki. Przestań jęczeć - mruknęła i poszła.
- A ty, Mare, jeśli jeszcze raz uznasz tego chłopaka za jakiegoś szpiega, to cię zjem. I pamiętaj, że ja mogę nie żartować. Jestem lwem.
- Dobra, dobra - mruknął rudowłosy.
Westchnąłem ciężko.
- Naprawdę potrzebuję tej czekolady - powiedziałem do siebie tak by inni nie usłyszeli.

<Miliko? XD>

Od Aki'ego Cd Cecidit

Zaśmiałem się. Cecidit uniosła brew.
- Bawi cię, to co powiedziałam? - spytała.
- Nie - odparłem. - Ale wyobraziłem sobie jak mój przyjaciel by zareagował, gdyby to usłyszał.
- I jaki wniosek?
- Dość ciekawy. Biegałby wokół ciebie wykrzykując "Precz, duszo nieczysta!", a później schowałby się za stołem i coś mruczał.
- Wow. Twój przyjaciel to jakiś pizzowy fanatyk - stwierdziła dziewczyna.
Wzruszyłem ramionami.
- Jest troszkę spaczony, ale naprawdę dobry z niego przyjaciel - uśmiechnąłem się patrząc na zegar naścienny. - Jest już późno, a jutro ten festiwal. Muszę już iść. Widzimy się jutro! - zawołałem do Cecidit i poszedłem do pokoju.

<Cecidit?>

środa, 26 sierpnia 2015

Od Miny Cd Aiko

Walizki miałam już spakowane, czekały tylko, aż je wyniosę z domu. Nagle podeszła do mnie mama z bratem.
-Musisz już iść skarbie. Pamiętaj, bądź grzeczna. Obiecujesz?
Wywróciłam oczami i nic nie odpowiedziałam, za to przytuliłam mocno mojego brata i chwytając się za dwie walizki, wyszłam na próg. Dzień był ładny, słoneczny i dosyć ciepły. To chyba dobry omen, pomyślałam i rzuciłam moje rzeczy do bagażnika taksówki. Jak na moją wątłą postawę byłam silna dość.
-Na co czekamy?- spytałam taksówkarza, który drapał się po głowie, zdumiony, że zdołałam to udźwignąć.
Mężczyzna pokręcił tylko głową i wsiadł za kierownicę. Nagle mi się coś przypomniało. Nuty, tego zapomniałam. Wpadłam z powrotem do domu i udałam się na górę. Wzięłam te kartki i wybiegłam, rzucając jeszcze raz pa rodzinie. Pół godziny później dojechaliśmy. Akademia była gigantyczna, szkoła do której wcześniej chodziłam była nieduża, a na dodatek poniszczona. Taksówkarz już miał mi pomóc z walizkami, lecz ja je mu odebrałam, przytrzymałam zębami nuty i podałam mu rękę.
-Dfo fizenia- powiedziałam.
Zanim odpowiedział, pobiegłam z bagażami do drzwi. Otworzyłam drzwi i przez chwilę w nich stałam rozkoszując się widokiem budynku.
-Przepraszam panienko, ale musi pani iść do akademika- usłyszałam głos jakiejś pani
-Oki doki. Mina Kaneko jestem- wyciągnęłam rękę i potrząsnęłam- Miło mi panią poznać!
Akademik podobno był niedaleko akademii, dlatego szybko tam dotarłam. Podeszłam do recepcji i przez chwilę wpatrywała się w panią, która rozmawiała przez telefon. Gdy mnie zauważyła uśmiechnęła się i spytała miłym głosem.
-Jesteś tu nowa?
Potrząsnęłam głową. Dała mi klucze do jakiegoś pokoju. Skłoniłam się i z walizkami pobiegłam dalej. Rzuciłam rzeczy na łóżko i wyszłam z akademika. Przeszłam kilka kroków, potem padłam na trawę, robiąc aniołka. Gdy wstałam usłyszałam jakiś głos:
-Przepraszam!- ktoś krzyknął, a ja odwróciłam się.
W moją stronę biegła dziewczyna. Może też nowa, pomyślałam.
-Nie wiesz może, gdzie tu jest jakaś stołówka, czy coś?
Pokręciłam smutno głową, ale potem szybko podałam jej rękę.
-Co wyp...
-Jestem Mina. Mina Kaneko. Jestem tu nowa, jak ty.
Uśmiechnęłam się, a dziewczyna zrobiła to samo.
<Aiko?>

Od Cecidit Cd Aki'ego

- Nie rozumiem jak można uważać, że pizza jest dobra - mruknęłam.
Aki spojrzał na mnie jak na wariatkę.
- Nie lubisz pizzy?!
- Nie. I nie wiem, czemu się tak dziwisz.
- KAŻDY lubi pizzę - oświecił mnie.
- Nie każdy. Na przykład ja jej nie lubię - powiedziałam i oparłam się o stół stojący za mną.
- Na pewno zaburzyłaś właśnie jakąś statystykę... - mruknął.
Wzruszyłam tylko  ramionami.
- Właściwie, to nie ma tu nic zjadliwego - stwierdziłam - więc jak chcesz to sobie zamawiaj ten placek z wody i mąki posmarowany sosem i posypany serem, czy co tam jeszcze się na to kładzie. Ja wolę głodować.

<Aki?>

wtorek, 25 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Aki'ego

Pokiwałam tylko głową, siadając na łóżku.
-Stresujesz się przed jutrem? - Spytałam cicho, podkładając ręce pod głowę.
-Nawet nie. Ewentualnie schowam się do lodówki jak coś - zażartował. Uśmiechnęłam się lekko, wyciągając piżamę spod poduszki.
- A kiedy kończy się ten remont u Maresuke? Ktoś w końcu się zorientuje, że nie powinno cię tu być - zauważyłam, kierując się do łazienki.
- Za dwa dni powinni skończyć z tego co wiem - odarł chłopak, wracając do komiksu. Westchnęłam tylko, idąc pod prysznic.
***
Następnego dnia od rana siedzieliśmy na scenie, gdzie od szesnastej miał się odbywać festiwal.
- Zdenerwowani? -Spytał Iso, podchodząc do nas.
- Dopiero kiedy trzeba będzie wyjść - odparł Hideo, wzruszając ramionami.
- Za pięć minut zaczną się ostatnie próby dźwiękowe. Zespoły proszę o podłączenie sprzętu w odpowiedniej kolejności - poinformował nas głos przez  megafon.
- Za wygodnie tutaj.Nie chce mi się ruszać - jęknął Maresuke, rozkładając się na plecach.
- Miliko! - Zawołał ktoś za mną. Odwróciłam się by zobaczyć Naoki'ego.
- Hej - uśmiechnęłam się, po czym rzuciłam Mare ostrzegawcze spojrzenie. Chłopak skulił się lekko, odwracając wzrok. - Jak tam?
- Nic. Przyszedłem wam życzyć szczęścia chłopaki - mrugnął do zespołu. - Zazdroszczę wam, że gracie jako ostatni. Macie dużo prościej. Po wszystkim zapraszam was na imprezę do mnie - powiedział. Ktoś zaczął go wołać. Zobaczyłam białowłosą dziewczynę, machającą do niego. - Wybaczcie. Zespół wzywa - zaśmiał się, po czym odszedł.
- Jakiś podejrzany jest.. - mruknął Maresuke, oglądając się za nim. Wszyscy rzuciliśmy mu zirytowane spojrzenia.
- Dobra. Złaźcie ze sceny. Zaraz mają zacząć się te próby.
- Czy wy czasem nie mieliście jakiejś kary? - Spytał Isoruke, kiedy byliśmy w połowie drogi do bufetu. Spojrzałam na Aki'ego.
- Nieeee...- odpowiedział powoli chłopak. Czarnowłosy przewrócił oczami, wzdychając cicho.
- Smacznego - wtrąciłam, zanim zdążył na nas nakrzyczeć. Szybkim krokiem ruszyłam do jednego z wolnych stolików.

Aki?

Say Hello!


Powitajmy psotnego elfa - Minę Kaneko! Uczennica klasy muzycznej


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Od Luki Cd Kano

-_Ach... Nowa szkoła. Wybrałam zajęcia Taneczne. Akurat  chodziłam po korytarzu. Tam, zobaczyłam chłopaka. Nikogo jeszcze nie znałam, więc podeszłam do niego.
- Hej.
Powiedziałam. Ten uśmiechnął się.
- Hej. Jestem Kano.
Przedstawił się
- Luka. Jesteś nowy?
Spytałam.
- Tak a ty?
- eh... Ja też. Jeśli mogę spytać... W jakiej klasie jesteś?
- W sportowej.
- Mhm. Ja w tanecznej. Przejdziemy się po Akademii?
Spytałam z uśmiechem.

Kano? :3

Od Aki'ego Cd Miliko

- Mówiłem, żeby za nią nie iść, kretynie?! - krzyknąłem uderzając Maresuke otwartą dłonią w głowę.
- Dobra, odczep się - mruknął chłopak.
- Przez ciebie będę musiał ją przepraszać, a to tylko dlatego, że uparłeś się by za nią pójść. Stary! Ona ma już 17 lat! Nie jest dzieckiem! Zakochałeś się czy co?!
- Jasne, że nie! Ale to jest nasz wróg! Może mu za dużo powiedzieć!
Przewróciłem oczami.
- Masz zbyt wybujałą wyobraźnię, Mare - klepnąłem przyjaciela po ramieniu po czym wstałem.
- Już idziesz? - spytał Hideo.
- Taa... Nie podają tu gofrów - powiedziałem z uśmiechem. - Do jutra! - zawołałem na odchodnym.

***
Siedziałem w pokoju i czytałem jakiś komiks, gdy nagle usłyszałem jak ktoś wchodzi do pokoju.
- Jak było? - spytałem nie odrywając wzroku z kartki.
- Skąd wiedziałeś, że to ja? - spytała Miliko.
Wzruszyłem ramionami.
- Zamknęłaś drzwi bardzo charakterystycznie - zaśmiałem się i zerknąłem na nią.
Dziewczyna uniosła brew.
- Ach tak? - spytała podchodząc bliżej.
- Tak - uśmiechnąłem się do niej. - Wiesz, Miki... Ja przepraszam za Maresuke. Wiesz, że on rywalizację przyjmuje na serio. Twierdził, że mogłaś mu coś o nas powiedzieć, czy co. Ale zająłem się tym.
- W jaki sposób?
- To oczywiście, że dostał. szkoda, że nie miałem przy sobie piekarnika. Wtedy byłoby gorąco. Dosłownie...

<Miliko?>

Say Hello!

Zmienna demonica - uczennica klasy tanecznej. Powitajmy Luke Mequrine


Od Miliko Cd. Aki

Przyłapałam się na tym, że w połowie piosenki zaczęłam przytupywać nogą w rytm muzyki. Kiedy chłopacy skończyli grać, pokiwałam głową z uznaniem.
- Świetnie - uśmiechnęłam się. Cały zespół zaczął przybijać sobie piątki. Nawet pozostałe zespoły grające na festiwali patrzyły z uznaniem. - Nie spuszczajcie z tonu i jutro będzie super.
- Zostajesz jutro na próbach? - Spytał Iso, drapiąc się po karku.
- Zobaczymy - wzruszyłam ramionami. - Wiecie jako którzy będzie grać?
- Jako ostatni - odparł chłopak. - Ej! Przestańcie się wygłupiać! - Krzyknął do zespołu, rzucającego jakąś piłką.  - Oni tak cały dzień, kiedy tylko sie odwrócę. Weź mnie ratuj - westchnął, kręcąc głową.
- Już dobrze - położyłam mu rękę na ramieniu. - Zajmę się tym - podeszłam do sceny, przykładając palce do ust. Gwizdnęłam głośno, doprowadzając ich do porządku. - Brać tyłki do roboty! - Oparłam ręce na biodrach, posyłając im chłodne spojrzenie. - Na zabawę będzie czas po występie.
- Mamy czas na jeszcze jedną piosenkę a potem musimy się zbierać - podszepnął mi Isoruko.
- Dobra. Za ulisami nikogo nie ma prawda? - Spytałam.
- Pójdę sprawdzić - zaproponował chłopak, odchodząc. 
- Na trzy. Raz, dwa, trzy! - Krzyknął Hideo, uderzając w bębny. W połowie piosenki ktoś dotknął mojego ramienia.
- Chyba jeszcze się nie znamy... - zaczął wysoki chłopak z czarnymi włosami. - Jestem Naoki. Gramy na festiwalu przed wami.


- Miło mi - uśmiechnęłam się.
- Jesteś ich menedżerką czy coś? - Spytał, wskazując głową na grających chłopaków.
- Przyjaciółką i krytykantką. Kiedy trzeba potrafię doprowadzić ich do porządku.
- Robisz coś po próbach? Dasz się zaprosić na kawę ? - Spytał, uśmiechając się lekko.
- Chętnie - skinęłam głową, czując jak czerwienieją mi policzki.
- To do zobaczenia za godzinę - mrugnął do mnie, odchodząc.
***
- Umawiasz się z wrogiem! - zawołał Maresuke, wstając z kanapy.
- Ogarnij się! - krzyknęłam do niego, odkręcając wodę. - Zaprosił mnie na kawę a nie na przesłuchanie! Iso. Poćwicz z nimi sprawę tremy i tak dalej. Muszę iść - chwyciłam torbę, po czym wyszłam. Po pół godzinie siedziałam z Naoki w kawiarni na rogu.
- Słyszałaś, że ma być łowca talentów? - Spytał chłopak, popijając kawę.
- Tak - skinęłam głową. - Dlatego tak ćwiczymy. Trudno jest połączyć szkołę, konkurs i próby  westchnęłam.
- Gdzie chodzisz do szkoły?
- Do Akademii w mieście. A właśnie jesteś stąd?
- Mieszkam dwa miasta dalej. Festiwal to szansa by się stamtąd wyrwać. Co jest twoim... talentem?
- Jestem matematycznym mózgiem - zaśmiałam się, przewracając oczami. Zobaczyłam jakiś szybki ruch ponad ramieniem chłopaka. Drzwi otworzyły się i szybko zamknęły, jednak udało mi się zobaczyć rudą czuprynę Maresuke. - Wybacz na chwilę - powiedziałam twardo, wstając od stołu.
- Coś jest nie tak?
- Muszę tylko coś załatwić - wyjaśniłam, uśmiechając się krótko. Podeszłam do stolika, pod którym kryli się chłopacy. - Widzę was idioci - warknęłam, kucając. - Jesteście okropni! - poczułam jak głos mi się łamie. Na twarzach Maresuke, bliźniaków oraz Aki'ego zobaczyłam zmieszanie. Wróciłam do stolika. - Chodźmy proszę... - szepnęłam, kręcąc głową.
- Coś się stało? - Spytał zaniepokojony chłopak, szybko wstając.
- Wszystko okej. Po prostu stąd chodźmy - chwyciłam go za nadgarstek i we dwójkę wyszliśmy na ulicę.

Aki? xd

niedziela, 23 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Cecidit

- Nie patrz się tak na mnie - mruknąłem otwierając lodówkę. Zamknąłem ją i ponownie otworzyłem.
- Masz zamiar tak przed nią sterczeć? - spytała niezadowolona Cecidit. Spojrzałem na nią. Stała za mną z rękami na piersi.
- Mam ochotę na gofry - stwierdziłem nie odpowiadając na jej pytanie.
- To może sobie zrób? - zaproponowała dziewczyna.
- Jakbym miał gofrownicę pod ręką...
- Jutro pójdziemy do sklepu AGD i RTV byś mógł sobie wybierać do woli! Może nawet znajdziesz jakiś podręczny toster by robić tosty na lekcji.
- Preferuję naleśniki bardziej niż tosty - uśmiechnąłem się pokazując zęby. - Ale lubię też pizzę. Może zamówimy jakąś, co? Jestem tak strasznie leniwy, że nie chce mi się nic robić. Poza tym muszę trochę zgrubnąć po bieganiu z panem Jestem-Terminatorem-I-Nic-Ci-Do-Tego.

<Cecdit? Zamawiamy pizze? XD>

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Miliko

- Jasne, już pędzę - powiedziałem i rozłączyłem się. - Zaraz wrócę chłopaki! Idę po Miliko!
- Pędź jak wiatr, może płuco ci zostanie - zaśmiał się Maresuke.
Zeskoczyłem ze sceny nic nie odpowiadając. Podbiegłem pod bramę.
- Hej, Miki - uśmiechnąłem się do dziewczyny wpuszczając ją. - Co tam?
- Musiałam uważać by nic nie palnąć - mruknęła wchodząc.
- Tia... Później o tym pogadamy. Teraz chodźmy - ruszyliśmy drogą powrotną.
- Cześć, Miliko! - zawołał Maresuke uśmiechając się i machając w nasza stronę.
- Hej! - dziewczyna odmachała mu.
Wskoczyłem na scenę.
- Ile piosenek już zagraliście? - spytała.
- Trochę - odparł Isoruko podchodząc do niej. - Dobrze, że przyszłaś. Ja mogę ich oceniać, ale lepiej mieć kogoś do pomocy.
- A jak ich oceniasz do tej pory?
Ise uśmiechnął się.
- Ym... Zobacz sama.
- Mamy zacząć grać?! - krzyknął Hideo.
- Tak! - odkrzyknął czarnowłosy. - Dajesz Aki.
Kiwnąłem głową.
- Dobra chłopaki. Pokażmy na co nas stać!
- Yeah! - odkrzyknęli.
Zaczęliśmy swoją ostatnią próbę.

<Miliko? xd>



sobota, 15 sierpnia 2015

Od Ise Cd. Miliko

- Nie czas na wyjaśnienia, mogą się dowiedzieć, gdzie się znajdujemy. Opowiem ci wszystko w akademii. - szepnęłam. Jeśli ON nas gonił, miałyśmy poważne kłopoty. Wiedziałam, że nie podda się, nim nie dostanie tego, czego pragnie. W tym przypadku mnie.
- No dobrze... Ale więcej wypraw do piekła nie chcę. - powiedziała Miliko. Była nadal przestraszona.
- Tego obiecać nie mogę. - westchnęłam. - jak już mnie namierzył, nikt w tej akademii nie jest bezpieczny. Przepraszam, że cię w to wplątałam. - dodałam.
- Spoko... To chodźmy już do akademii... To wszystko mnie przeraża...

Pięć minut potem siedziałyśmy u mnie w pokoju na łóżku.
- A więc... Cóż, rok temu moi rodzice chcieli, bym miała chłopaka. Martwili się o moją przyszłość, twierdzili, że nie mogę być taka twarda w stosunku do wszystkich. Oczywiście usłyszał o tym książe z piekła, który chciał, bym to ja była jego dziewczyną. Z początku mi się podobało, tak jak rodzicom. Ale po tygodniu zobaczyłam, jaki on jest. Był najokrutniejszy ze wszystkich diabłów. Tak więc ja powiadomiłam rodziców, ale nie chcieli mi wierzyć. Przy nich książe zachowywał się jak anioł, a nawet lepiej. Po jakimś czasie uciekłam do tej akademii. Myślałam, że da mi spokój. Myliłam się. Gonił nas całą swoją armią. - westchnęłam. Dopiero teraz zrozumiałam, jak śmieszne to brzmi. Jednak Miliko nie śmiała się, za co byłam jej wdzięczna.
- I co masz zamiar z tym zrobić? - spytała.
- Nie wiem... Jeśli mnie złapie, to mnie uwięzi i zmusi do wszystkiego... Jeśli tu pozostane, złapie mnie... Jeżeli się go pozbęde, co jest niemożliwe, bowiem w każdą pore dnia i nocy jest obstawiony przynajmniej 10 strażnikami, ale nawet jeśli mi się uda, to stanę się celem całego piekła... Jedyne co mogę, to stale być w ruchu...
- Mogłabyś się go pozbyć? Z czystym sumieniem?
- Oczywiście. Mogłabym zabić każdego z czystym sumieniem.
- Nawet mnie?
- Tak, aczkolwiek ty mi nic nie zrobiłaś, tak więc nie znajdujesz się na mojej liście...
Miliko?

czwartek, 13 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Aki'ego

- Więc tak. Poszłam do mamy do pracy, tak jak mnie prosiła - zaczęłam, odrywając kawałek naleśnika. - Akurat siedziała na zapleczu z jakimś facetem. Miał na imię Marcus. Był chyba starszy od matki, bo miał już częściowo siwe włosy. Ona opowiadała mu o mnie. Wiedział strasznie dużo rzeczy.
- Czyli tylko rozmawialiście? W trójkę? - Spytał,opierając się o ramę łóżka.
- Nie widziałeś jak oni na siebie patrzyli!- zawołałam.
- Już, już. Spokojnie. Już dobrze - chłopak poklepał mnie po plecach.
- Właśnie niedobrze... - pokręciłam głową.
- Najlepiej będzie jak poczekasz. Może okaże się, że śmierdzi mu z ust i twoja mama go nie zechce - Aki próbował mnie pocieszyć.
- Mogę tylko na to liczyć - opadłam na pościel. - A jeśli oni jednak ten tego...
- To będziesz miała ojczyma. Może nie okaże się taki straszny - odparł chłopak.
- Może - ziewnęłam szeroko. - Jestem strasznie zmęczona.
- Odpocznij. Też pójdę spać - powiedział chłopak. Wymyłam się, przebrałam w piżamę i po kilku minutach zapadłam w sen. Dni mijały szybko. Ani razu nie widziałam się z matką, ani z nią nie rozmawiałam. Cały czas po lekcjach mijał mi na rozwiązywaniu zadań i przysłuchiwaniu się chłopakom na próbach. W końcu nadszedł piątek. Cały czas siedziałam jak na szpilkach.
- Miliko! - Zawołał nagle Pan Hosokawa, uderzając podręcznikiem o moją ławkę. Podskoczyłam wyrwana z zamyślenia.
- Tak? Słucham? - Spytałam zdezorientowana.
- Wołałem cię parę razy - nauczyciel potarł skonie. - Pytałem się czy wiesz co z Hideo? - Skłamać czy powiedzieć prawdę?
- Niestety nie - pokręciłam głową, bawiąc się długopisem.
- Szkoda... - mężczyzna pokręcił głową, po czym odszedł. Na pozostałych zajęciach byłam ostrożniejsza. Po wszystkim (łącznie z zostaniem dwóch godzin bez sensu), pobiegłam w stronę obrzeży miasta. Tam, na specjalnie zbudowanej scenie, miały grać zespoły w sobotę.
- Halo? Cześć Aki - wysapałam, kiedy zbliżałam się do zagrodzonego terenu. - Możesz przyjść i mnie wpuścić? Bez przepustki nie wejdę - wyjaśniłam, stając kawałek od wejścia.

Aki?

Od Aki'ego Cd Miliko

Telefon prawie wypadł mi z ręki.
- Aki?! Aki, jesteś tam?!
- Idź do pokoju. Jeśli mnie tam nie będzie czekaj tam, okey?
- Co chcesz zrobić? - spytała Miliko. - Mam nadzieję, że to nie będzie nic głupiego.
- Nie martw się - odparłem. - Po prostu poczekaj na mnie w pokoju, jeśli mnie tam nie zastaniesz.
- Okey. Widzimy się za chwilę. Do zobaczenia.
Miki rozłączyła się. Zacząłem biec w stronę Akademii.

*
Zapukałem kilka razy, po czym wszedłem do pokoju.
- Gdzieś ty był?! - krzyknęła na mnie dziewczyna wstając z łóżka.
W pokoju oprócz niej, nie był;o nikogo.
- Zrobiłem naleśniki - uśmiechnąłem się do dziewczyny.
- Że co? - Miki zmarszczyła brwi.
- No, naleśniki - mruknąłem podając jej talerz. - Nie są tak dobre jak te, które robi mama Maresuke, ale ujdą. Pan Iwasaki nie był zbytnio zadowolony, gdy przyszedłem mówiąc, że chciałbym zrobić coś do jedzenia.
- Och, czyli wiesz już, że on śpi w tej kuchni - stwierdziła Miliko przeżuwając.
Zaśmiałem się.
- Był tam, bo robił coś na jutro. Nie ważne. Zagadaliśmy się. Opowiadaj wszystko!

<Miliko?>

Od Miliko Cd. Ise

- Nie lepiej by było, gdybyś przeniosła nas na Ziemię? - Spytałam, wskakując na konia. Nie jeździłam od bardzo dawna i nie jestem pewna czy nie spadnę.
- Nie tutaj i nie teraz. Jak tylko będziemy bezpieczne, wyślę nas do Akademii - odpowiedziała dziewczyna, spinając konia do galopu z miejsca. Dałam Annie łydkę i zaczęłyśmy jechać. Po jakimś czasie dogoniłyśmy pędzącą Ise. Skuliłam ramiona, unosząc się w siodle.
- Gdzie jedziemy i przed kim uciekamy? - Udało mi się przekrzyczeć wiatr, targający moje włosy. Jechałyśmy jakąś drogą. Było strasznie gorąco. Co chwilę mijałyśmy ogień, rozpalony gdzieś na poboczu.
-...- Dziewczyna nie odpowiedziała na moje pytanie, tylko skręciła gwałtownie w lewo. Zrobiłam to samo. Teraz zobaczyłam, że ktoś jechał za nami. Chyba nie jest za dobrze. Nagle wyjechałyśmy na jakąś równinę. Trawa na niej wydawała się płonąć. - Uważaj, by teraz czasem nie spaść!- udało mi się dosłyszeć krzyczącą dziewczynę. Pokiwałam tylko głową, niezdolna wydobyć z siebie głosu. Nagle przed nami pojawiło się coś. Nie wiem jak inaczej to nazwać. Wyglądało to jak wielki płonący portal. - Musimy przez to przejść!
- Co?!
- Musimy przez to przejść!
- Słyszałam, ale... Przecież...
- Nic ci się nie stanie. Obiecuję! Musisz przejść pierwsza - Ise zatrzymała konia i z niego zsiadła. Zrobiłam to samo, patrząc z niepokojem na portal. Podeszłam do niego powoli, przyglądając się płomieniom.
- Jesteś pewna, że to bezpieczne?
- Tak. Dalej. Nie mamy czasu! - zawołała, pchając mnie do środka. Krzyknęłam, zaciskając powieki. Zrobiło mi się strasznie gorąco. Poczułam jak żołądek wywraca mi się na drugą stronę i nagle.. Cisza. Uderzyłam o coś chłodnego i twardego. Otworzyłam oczy. Leżałam na ziemi w jakiś lesie. Wokół mnie panowały kompletne ciemności. Cisza dzwoniła w uszach. Odczołgałam się kawałek, po czym usiadłam na trawie. Zrobiło się chłodno.
- Gdzie jesteś Ise? - Spytałam cicho, wpatrując się w miejsce gdzie sama wylądowałam. Nagle dziewczyna pojawiła się tuż przede mną. Wykrzyknęła jakieś słowa, kiedy tylko podniosła się z ziemi. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Jesteś cała brudna od sadzy - zaśmiała się. - I masz minę jakbyś zobaczyła ducha - przetarłam twarz.
- To chyba dla mnie za dużo... - powiedziałam drżącym głosem, ledwo podnosząc się z ziemi. - Kto nas gonił? - Rozglądnęłam się dookoła. Wiedziałam przynajmniej gdzie jesteśmy. Ogrody akademii. Tuż przy południowo-wschodnim murze.

Ise?

Od Aiko

Stanęliśmy w rogu jakiejś ulicy niedaleko akademii. Było już ciemno, a jedynym źródłem światła były pobliskie latarnie poustawiane na chodnikach.
-Na pewno chcesz tam iść?-zapytała Michiko, patrząc na mnie srebrzystymi oczami spod kaptura.
-Tak.-skinęłam głową.-Wreszcie ode mnie odpoczniecie.
-No dobrze, jak chcesz.-westchnęła kobieta. Wygładziła moją opończę i poprawiła zapięcie w kształcie srebrnego listka. Odchyliła lekko mój kaptur i pocałowała mnie w czoło. Uśmiechnęłam się do niej i ruszyłam w stronę akademii. Po drodze Taku wygramolił się z mojego plecaka i usiadł mi na ramieniu. Kiedy weszłam do środka, udałam się do recepcji, by odebrać papiery i kluczyk do pokoju.
-Dzień dobry.-powiedziałam.
-Dzień dobry.-odpowiedziała recepcjonistka, nie odwracając wzroku od jakiegoś zeszytu.-Nazwisko?
-Aiko Kasai.-przedstawiłam się. Kobieta zaczęła czegoś szukać w szufladzie. Kiedy skończyła, zmierzyła mnie krytycznym wzrokiem. Dopiero po chwili zorientowałam się, że chodzi jej o dekolt mojej sukienki, który dzisiaj był trochę większy niż zwykle. Uśmiechnęłam się niepewnie i zasłoniłam opończą. Przyjęłam od kobiety teczkę z papierami i kluczyk, wymamrotałam jakieś podziękowania i skierowałam się do wyjścia. Kiedy byłam już przy drzwiach usłyszałam głos recepcjonistki.
-Radzę ci tego nie nosić na lekcjach, nauczycielom może się to nie spodobać. Albo na odwrót, i to aż za bardzo.-zaśmiała się cicho, a ja poczułam jak na twarz wypełza mi rumieniec. Szybko wyszłam na korytarz i udałam się w stronę akademika. Otworzyłam drzwi do pokoju, rzuciłam wszystkie torby i padłam jak nieżywa na łóżko. Kiedy już przysypiałam, usłyszałam Taku, skrzeczącego w kółko słowo: "alpaka". Moment zajęło mi zrozumienie o co mu może chodzić, jednak po chwili wyjęłam z walizki puchatego pluszaka i podałam go pingwinowi. Zwierzak przytulił się do niego, położył na poduszce i zasnął. Ja po jakimś czasie również odpłynęłam, ale zaraz potem poczułam lekkie stukanie w ramię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Taku trzymał w dłoni, znaczy w skrzydle, znaczy w płetwie, znaczy... w czymkolwiek co on tam ma, małą replikę Mjölnira (swoją drogą nie mam pojęcia skąd on ją wytrzasnął) i uderzał mnie nią w rękę.
-Taku, co ty odpieprzasz?-westchnęłam.
-Ka-wior! Ka-wior!-zaczął skrzeczeć pingwin, wymachując malutkim młotem.
-I co ja mam zrobić, przynieść ci?-prychnęłam. Zwierzę kiwnęło główką.-Pierdzielone panisko, kawioru się zachciało w środku nocy.
Ledwo żywa zwlokłam się z łóżka, po czym przebrałam się w szarą bluzę oraz granatowe szorty i wyszłam z akademika. W drodze do akademii zobaczyłam kogoś przechadzającego się ścieżką, kilka metrów przede mną.
-Przepraszam!-krzyknęłam. Nieznajomy się odwrócił, a ja do niego podbiegłam.-Nie wiesz może, gdzie tu jest jakaś stołówka, czy coś?

<Ktoś?>

Say Hello!

Powitajmy cichego kotołaka, wychowanego przez elfy. Uczennica klasy sportowej - Aiko Kasai






~ Dyrektorka

Od Ise Cd. Miliko

- Na górę. Szybko! - szepnęłam, po czym otworzyłam drzwi. Okazało się, że był to tylko listonosz.
- List do ciebie, panienko. - wręczył mi list.
- Dziękuje. - starałam się, żeby mój głos nie zdradzał, jaka jestem zestresowana. Gdyby znaleźli Miliko, i dowiedzieli się, że ja tu ją sprowadziłam, nie miałabym dłużej dostępu do piekła. Mogłabym się pożegnać z rodzicami, Ingrid i całą tą krainą. Jednak na szczęście listonosz zdawał się nic nie podejrzewać, tak więc pożegnał się i wyszedł. Zamknęłam drzwi na klucz. Korzystając z tego, że Miliko była na górze, otworzyłam list. Był to list od... O nie.
- Miliko! Zejdź na dół! - wrzasnęłam.
- O co chodzi? - spytała.
- Musimy uciekać. Dostałam list od NIEGO. - powiedziałam.
- Od kogo?
- Nie czas na wytłumaczenia. Ale uciekamy. Chwycimy tylko po drodze moje ulubione przysmaki z piekła, i lecimy. - Powiedziałam, biegiem poszłam do kuchni, wzięłam to co chciałam po czym zaciągnęłam Miliko do stajni. Stamtąd wypatrzyłam już NIEGO, na czele ich wszystkich. Osiodłałam Ingrid, a po tym Annie, którą dałam Miliko.
- Chcesz, bym na niej jeździła? - Miliko z niepokojem spojrzała na płonącą grzywę.
- Nie martw się, ona umie do zgasić. - odparłam.

Miliko?

środa, 12 sierpnia 2015

Od Cecidit Cd Aki'ego

- Cóż, jestem niezmiernie wdzięczna za tak ogromne wyrużnienie - zaśmiałam się. - Niestety, chyba muszę pokrzyżować twoje plany, bo na pogrzeby nie wysyła się zaproszeń - posłałam mu promienny uśmiech.
- No wiesz ty co? - starał się udawać urażonego, ale mu nie wyszło, bo zaraz się uśmiechnął.
- Nie, nie wiem - odparłam. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę kuchni. - Nie wiem jak ty, ale ja jestem głodna. Chcesz coś?
- Chętnie. Może być kanapka.
- Po co mi to mówisz? - spytałam odwracając się.
- No bo... - zawahał się Aki.
- Jak chcesz to wstań i sobie zrób. Nikt ci nie broni - uśmiechnęłam się półgębkiem i weszłam do kuchni. Po chwili usłyszałam, że ktoś wszedł za mną. Zerknęłam za siebie przez ramię. Aki.

<Aki?>

Od Miliko Cd. Ise

Rozejrzałam się dookoła. Byłyśmy w jakiś domu. Rozejrzałam się dookoła, dokładnie oglądając wszystkie meble. Chyba stałyśmy w salonie.  Czarna sofa, czarny stół, krzesła, fotele, dywan i cała reszta. Za to ściany były szaro-białe.
-Ładnie tutaj - stwierdziłam. - Czemu musieliśmy zniknąć z Nieba? - Spytałam, patrząc na Ise.
- Ktoś kto nas gonił, poszedł za nami - wyjaśniła, poprawiając wiaty w wazonie. Zmarszczyłam brwi.
-Tam? Co on tym razem wymyślił... - westchnęłam, łapiąc się za głowę. - Co teraz?
- Chyba będziemy musiały tutaj zaczekać - odparła Ise.
- Mieszkałaś tutaj? - Spytałam. - Zanim przeniosłaś się do akademika?
- Tak. Razem z rodziną, która mnie... zaadoptowała - dodała dziewczyna po chwili. Zerknęłam na nią kątem oka. Ruszyła do sofy i usiadła na niej. - Ale wrócą dopiero wieczorem. - Kiedy to powiedziała, ktoś zapukał do drzwi.
- Wieczorem? - Uniosła jedną brew pytająco.

Ise?

Od Ise Cd Miliko

- Jeśli chcesz, mogę nas przenieść do piekła lub nieba. - szepnęłam. Pomóc dziewczynie mogę.
- Obawiam się, że nie mam wstępu. Jestem kotołakiem. - odszepnęła.
- Do akademii jeszcze daleko. A w piekle możemy się ukryć, tak samo w niebie. Ale to twój wybór.
- No... Dobra. Dawaj.
- Teleport czy powóz? - spytałam, decydując, że jedziemy do nieba. Ci co nas ścigali, nie mogli mieć dostępu do nieba. Pewno były to diabły, albo upadłe anioły. Lub cokolwiek innego.
- Chyba wolę teleport. - mruknęła.
- Dobra. Tylko może być trochę turbulencji... Ale będziemy miały miękkie lądowanie.
- Okey. Po prostu przenieś nas do nieba.
-...- Nie odpowiedziałam, tylko użyłam teleportu. Jeszcze go całkowicie nie opanowałam, ale liczyłam na to, że wylądujemy w dobrym miejscu. Szybko znalazłyśmy się w prędkości światła. No i się zaczeło, turbulencje. Chwilkę to zajęło, ale wylądowałyśmy miękko na chmurach.
- Ale one miękkie... - Miliko jakby zapomniała o prześladowcach. Nagle wyczułam, że coś - lub ktoś - się zbliża. Być może tą samą drogą, co my.
- Mamy problem. Chowaj się. Poza tym, nie wciskaj się tak w chmury. Mogłabyś spaść, a spadałabyś całą wieczność.
- Eee... No spoko. Ale czemu mam się... - zasłoniłam jej usta dłonią i wciągnęłam za jakiś dom, akurat gdy ktoś się pojawił. Nigdy nie widziałam takich istot. Miliko spojrzała na mnie z rozpaczą w oczach.
- Piekło. - szepnęłam jej do ucha, i po chwili byłyśmy w moim domu w piekle.
Miliko?

wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Aki'ego

- Dobra. Trochę przesadziłam - poprawiłam włosy, które opadały mi na twarz. - Tak na serio, to jest dobrze. Nawet bardzo. Jeśli dźwiękowiec nie będzie idiotą, to wszystko wyjdzie super. Musicie sobie załatwić zwolnienia na piątek by zrobić jakąś próbę na scenie. Razem z dźwiękiem i całą resztą. Co do samego grania. Aki.Jak śpiewasz "In a moonlight" musisz uważać na tonację i głos podczas refrenu, bo w jednym momencie ci się łamie. Za wysoko wchodzisz na początku "Darkness Side", za to przy końcówce "Red Day" schodzisz za nisko. Na następnej próbie powiem ci więcej.
- Bardzo pocieszające - mruknął chłopak, kładąc głowę na stole.
- I żadnych zimnych napojów ani lodów do soboty - dodałam,po czym odwróciłam się do Maresuke.
- Przyjmę wszystko - spojrzał mi w oczy,
- W sumie to nie było tak źle. Dużo zależy od dźwiękowca - podrapałam się po brodzie. - Chociaż kiedy gracie "Doll Lulaby" grasz trochę za wolno. Nie zaszkodzi przyśpieszyć. Nie chcę was też za dużo poprawiać, bo się pogubicie - zerknęłam na Isoruke. - Dasz radę załatwić nam to wolne na piątek? I przepustki na próbę?
- Zobaczymy co się da załatwić - pokiwał powoli głową. Rzuciłam okiem na zegarek. - Muszę iść. Obiecałam matce, że ją dzisiaj odwiedzę.
- Pozdrowisz ją ode mnie? - Spytał Aki
- Pewnie. To do jutra - pomachałam im, wychodząc z budynku. Wiał delikatny wietrzyk, ruszając cienkimi drzewkami przy ulicy. Do pracy matki nie było za daleko, ale wolałabym wrócić przed zmrokiem do Akademii. Po kilku minutach doszłam do niewielkiego biurowca.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do recepcjonistki.
- Hej Miki. Mama jest na zapleczu - poinformowała mnie kobieta w blond koku, wracając do pracy. Ruszyłam w stronę znanych mi drzwi. Zapukałam zanim weszłam do środka.
- Proszę! - zawołał głos ze środka. Uchyliłam je niepewnie, wtykając głowę do środka. Mama stała przy jednym z wielu regałów z grubymi, ciemnoniebieskimi segregatorami. Obok niej stał wysoki, dobrze zbudowany brunet z włosami przyprószonymi siwizną. Oboje byli ubrani w błękitne koszule oraz czarne jeansy.
- Hej skarbie. Miło, że przyszłaś. Marcus. Poznaj moją córkę Miliko. Miliko. To Marcus. Pracujemy razem.
- Masz bardzo ciekawą mamę - mężczyzna uścisnął moją wyciągniętą dłoń. - Dużo o tobie opowiadała - uśmiechnęłam się lekko. Przyjrzałam się z bliska twarzy mężczyzny. Ciemnozielone oczy, lekki zarost, niewiele zmarszczek... Mniej więcej w wieku mamy.
- Ja za to o panu nic nie słyszałam - odparłam. - Mamo. Aki cię pozdrawia.
- Akinori jest przyjacielem Miki z Akademii - wyjaśniła matka, uśmiechając się do Marcusa. Rozmawialiśmy chwilę w trójkę, po czym musiałam iść. Kiedy tylko wyszłam na ulicę, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Aki'ego.
- Yup? - Odebrał po drugim sygnale.
- Zostajesz dzisiaj na noc? - Spytałam, przyśpieszając kroku.
- Taaaa... A co?
- Musimy pogadać. Moja matka chyba się zakochała...

Aki?

Od Aki'ego Cd Cecidit

- Pod prysznicem, śpiewać każdy może. Trochę lepiej, trochę gorzej - zaśmiałem się.
- Dzięki, że od razu spisujesz mnie na straty - powiedziała dziewczyna zaciskając usta w wąską kreskę.
- Na pewno nie możesz być gorsza od obdzieranej żywcem ze skóry kozy - stwierdziłem.
- Co wy macie z tą kozą?!
Wzruszyłem ramionami.
- Pytaj się mojej przyjaciółki, nie mnie. To ona wymyśliła to jakże barwne porównanie nas do jedzącego puszki stworzenia.
- A ty wymyśliłeś coś ciekawego? - zainteresowała się Cecidit.
- Porównałem pana Masako do Terminatora.
Dziewczyna zmarszczyła brwi, jednakże na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Bo? - spytała.
- Kurde, biega przez dwie godziny, bez praktycznie żadnej przerwy i tylko trochę się spoci.
- Jakby był robotem to nie mógłby się spocić - powiedziała.
- Wtedy by miał spięcie i biegał prze cztery godziny. Tym razem bez żadnej przerwy.
- I bez skrupułów zabijałby wszystkich, którzy byliby w pobliżu.
- Dzięki, że chcesz mojej śmierci - mruknąłem. - To bardzo pocieszające. Będziesz jedną z pierwszych osób, która dostanie zaproszenie na mój pogrzeb. Przed umarciem, poproszę ich by wysłali ci specjalną dedykację z napisem: "Kopnąłem w kalendarz. Teraz możesz się cieszyć, Cecidit"

<Cecidit? XD>

Od Cecidit Cd Aki'ego

- Obdzierane ze skóry... kozy? - spytałam z trudem powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem. - Kto tak powiedział?
- Milliko - odparł uśmiechając się szerzej.
- Aha... - odparłam inteligentnie. - A co do koncertu, to chętnie przyjdę. I tak nie mam nic lepszego do roboty.
Przesunęłam palcem po wypukłych literach na okładce ksiąźki, którą trzymałam na kolanach.
- A ty na czym grasz? - spytał po chwili Aki.
- Głównie na fortepianie.
- To na innych instrumentach też? - spytał.
- Tak. Między innymi na skrzypcach, klawesynie, trąbce, flecie poprzecznym, gitarze, waltorni...
- Sporo tych instrumentów - przerwał mi. - Pewnie bardzo długo uczyłaś się na nich grać...
- Półtora roku - spojrzałam na Aki'ego kątem oka.
- Półtora roku... - powtórzył patrząc na mnie szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami.
- No... wcześniej mnie jakoś do grania nie ciągnęło. Wolałam robić inne rzeczy... - przerwałam na chwilę, po czym powiedziałam. - No i śpiewam. Przeważnie pod prysznicem - uśmiechnęłam się pod nosem.

<Aki?>

Od Aki'ego Cd Miliko

Śmiałem się z Miliko i chłopaków. Sięgnąłem ręką po kubek, kiedy stolik zatrząsł się gdy naczynie z gorącą czekoladą przewróciło się. Spojrzałem na przyjaciół ze złością.
- Co wy sobie myślicie?! - krzyknąłem do nich. Momentalnie przestali się śmiać. - Ja tu się chcę odprężyć przy gorącym napoju kiedy wy...
- Spokojnie Aki - powiedział Maresuke. - Ja ci odkupię tę czekoladę, okey? Patrz, już lecę i nie wrócę dopóki nie będę miał picia dla ciebie - rudowłosy wstał i pobiegł do kontuaru.
Rozluźniłem się trochę.
- Wybaczcie - powiedziałem. - Chyba mnie trochę poniosło.
- Trochę? - parsknął Iso. - Mówiłem, że jesteś czekoladocholikiem.
- Ni jestem! - krzyknąłem waląc pięściami w stół.
- Pierwsza faza - mruknęła Miliko oglądając paznokcie. - Jeśli zaprzeczasz temu, że jesteś uzależniony, to na pewno jesteś uzależniony.
Patrzyłem przez chwilę na dziewczynę.
- Wiesz, że to nie ma sensu, prawda? - spytałem.
- Wiem - odparła patrząc mi w oczy.
W tym momencie Mare wrócił z moją czekoladą.
- Trzymaj, stary - rzekł wręczając mi kubek i siadając obok.
- W końcu czekolada - powiedziałem chwytając ją z ulgą.
- Uzależniony - stwierdziła Miliko.
- Nieprawda! - krzyknąłem.
- Udowodnij i jej nie wypij.
Przymrużyłem oczy patrząc na nią.
- Dobra - mruknąłem wręczając Maresuke naczynie z czekoladą.
- Ale już za nią zapłaciłem - jęknął. - Zrób chociaż łyk.
- Nie - powiedziałem stanowczo dalej wpatrując się w dziewczynę. To była walka na spojrzenia.
- Ej! - Isoruko zaklaskał by zwrócić na siebie uwagę. Spojrzeliśmy na niego. - Mamy ważniejsze rzeczy do roboty, niż kłótnie czy Aki jest czekoladocholikiem, bo wszyscy to doskonale wiemy...
- Ej! - zaprotestowałem.
- ...dlatego też - ciągnął czarnowłosy - skupmy się na rzeczach związanych z zespołem. Za kilka dni mamy występ, a według niektórych nadal brzmimy jak obdzierana ze skóry koza - tu spojrzał wymownie na Miliko.

<Miliko?>

Od Miliko Cd. Aki'ego

- Ledwo schudłeś i już chcesz utyć? - wstałam, przeciągając się. - Zresztą jak złapiesz odrobinę formy, to nic ci się nie stanie.
- Jak noga Miliko? - Spytał Pan Masako podszedł do nas, wycierając czoło z potu.
- On się spocił! - Szepnął Maresuke do Aki'ego, tak że mężczyzna chyba nie usłyszał. Uśmiechnęłam się półgębkiem, odwracając się do nauczyciela.
- Całkiem dobrze Mogę w miarę normalnie chodzić.
- Właściwie to czemu musisz zostawać po lekcjach? - Spytał, idąc kawałek przed siebie. Dołączyłam do niego. Kiedy chodziliśmy w kółko, opowiedziałam mu  o tym co się zdarzyło. Zmarszczył brwi, słuchając uważnie. Na końcu pokiwał głową w zamyślaniu drapiąc się po brodzie. -Kiepska sprawa. Szkoda. Ale dyrektorka ma kiepski humor w tym roku.  A jak u brata?
- Pakuje siebie i mnie w kłopoty jak zwykle - odparłam, bawiąc się włosami.
- Co na to mama?
- Jest czymś zajęta przez cały czas - wzruszyłam ramionami. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, po czym nauczyciel poszedł.
- Długo rozmawialiście - zauważył Aki, oddychając spokojnie. Chyba znalazł płuco.
- Był moim wychowawcą dwa lata z rzędu. To chyba z przyzwyczajenia - stwierdziłam, odwracając się za siebie.
- Idziemy na czekoladę? - Spytał Maresuke, zacierając ręce. Po dwudziestu minutach siedzieliśmy w kawiarni a przed nami stały cztery kubki z gorącym napojem. Bliźniaków nigdzie nie znaleźliśmy więc nie poszli z nami.
- Tego mi brakowało - stwierdził blondyn, oblizując wąsy z czekolady nad górną wargą.
- Jesteś czekoladocholikiem - zauważył Iso, odkładając własny kubek. - Jak tak dalej pójdzie, będziesz miał same dziury w zębach - zaśmiał się.
- Powiedział Isoruko, po tym jak wypił wszystko - rzuciłam, przykładając ciepłe naczynie do ust i uśmiechnęłam się lekko.
-  Znalazła się mądrala - mruknął, dźgając mnie palcem w bok. Pisnęłam, wylewając czekoladę na siebie i stół, przy okazji prawie tłukąc kubek.
- Nie dźgaj nie w mój tłuszczyk! - zawołałam, wycierając brudną twarz,
- Gdzie ty masz tu tłuszczyk? - Spytał Mare, też mnie dźgając.Podskoczyłam, przesuwając się bliżej Iso. Po chwili oboje mnie dźgali a ja dostałam ataku głupawki.

Aki? xd

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Cecidit

- Cóż, nie widziałem cię tu wcześniej, więc pytam - stwierdziłem z uśmiechem i przeskoczyłem siadając na kanapie. Wyciągnąłem rękę do dziewczyny. - Akinori Kanesaka. Dla znajomych, Aki. Klasa aktorska. Z kim mam przyjemność?
- Cecidit Black - odparła niepewnie ściskając moją dłoń. - Klasa muzyczna.
- O, naprawdę? - spytałem. - Ja niby też miałem być w muzycznej, ale tak się złożyło, że jednak jestem w aktorskiej.
- A na czym grasz? - zainteresowała się Cecidit.
- Na gitarze. Nie ważne której. Zazwyczaj jednak śpiewam.
- W czym? W chórze?
Zaśmiałem się.
- Razem z przyjaciółmi mamy zespół "Red Daylight". Gramy na festiwalu. Zapraszamy. Mam nadzieję, że twoje podejście do muzyki jest inne i nie stwierdzisz, że gramy jak obdzierane ze skóry kozy - uśmiechnąłem się do Cecidit.

<Cecidit?>

Od Aki'ego Cd Miliko

- To nie jest zabawne! - wydyszałem leżąc plackiem na ziemi. - Idę umrzeć. Kupcie mi ładne kwiatki na pogrzeb. Mogą być róże. Róże są okey...
- Nie przesadzaj, Aki - powiedział Maresuke z uśmiechem. - Nie może być tak źle.
- Tak? - spytałem. - To idź tam i zapierdzielaj za tym Terminatorem. Ja tu sobie poleżę.
Rudowłosy zaśmiał się.
- Nie, chyba podziękuję - rzekł. - Ale zaiste niezły tekst. Wykorzystaj to kiedyś w piosence.
Próbowałem się uśmiechnąć, ale coś nie wyszło.
- Chłopaki! - zawołał pan Masako. - Skoro już przyszliście to chodźcie pobiegać. A ty wracaj, Aki!
- Ale wie pan, my zaraz idziemy i... - próbował się wytłumaczyć Isoruko.
- Przestańcie narzekać i chodźcie... Słabeusze.
Mare podkasał rękawy. Był cały czerwony na twarzy.
- Nie dam się oczerniać! - krzyknął i podszedł do mnie. - Wstawaj! - chłopak trącił mnie lekko butem.
- Jeśli nie umrzemy, to cię zabiję - mruknąłem wstając.
Dołączyliśmy do reszty grupy. Po dwudziestu minutach nawet Maresuke nie było do śmiechu.
- Miałeś rację - wydyszał. - To JEST pieprzony Terminator!
- Mówiłem. Ale nieee. Nikt nie przejmuje się Akim!
- Nie gadajcie tam! - zawołał nauczyciel. - Marnujecie tylko tlen.
Oboje zamilknęliśmy, gdy po jakiś dziesięciu minutach pan Masako krzyknął:
- No dobrze, z racji tego, że za chwilkę koniec, odpoczniemy sobie.
Wszyscy padli na ziemię z odgłosami ulgi. Po chwili przyszła do nas Miliko i usiadła obok mnie.
- Wiecie co chłopaki? - zaczęła. - Nie brzmicie już tak bardzo jak obdzierana ze skóry koza. Jest odrobinkę lepiej. Niby już to mówiłam, ale ty tego nie słyszałeś, więc wolałam powtórzyć.
Spojrzałem na dziewczynę z nienawiścią.
- Gdy odzyskam drugie płuco - wydyszałem. - Wtedy cię uduszę.
- To wasze bieganie miało swoje dobre strony - stwierdziła Miki. - Podczas Apokalipsy Zombie nie umrzecie jako pierwsi. Gorzej będzie gdy pan Masako stanie się jednym z nich. Będziemy mieli wtedy przekichane.
- Nawet nie mów - powiedziałem wdychając łapczywie powietrze. - To... to co teraz? Idziemy na gorąca czekoladę, nie?  Chyba schudłem, więc znowu muszę przytyć.

<Miliko?>

Od Miliko Cd. Aki'ego

- Aki... - jęknęłam, drapiąc się po głowie. - Po pierwsze przyszła do nas do pokoju nowa dziewczyna. A po drugie wiesz, że nie jest to zbyt... - zastanowiłam się przez chwilę - legalne.
- To tylko kilka nocy. Plosię - chłopak zrobił słodkie oczka.
- Ostatni raz - westchnęłam, otwierając szerzej drzwi. - Nie macie nic przeciwko, że mój znajomy prześpi się z nami kilka dni?
- Spoko - rzucił Rin, nie odwracając wzroku od piłeczki tenisowej.
- Okej - mruknęła Cecidit, przewracając stronę w książce.  Rzuciła tylko okiem na chłopaka, po czym wróciła do czytania. 
- Wiesz które łóżko jest twoje - dokuśtykałam do swojego posłania, po czym padłam na pościel i zapadłam w sen.  Rano obudziło mnie wycie kota koło ucha. - Kurooo... Daj mi spaaaać - jęknęłam, odwracając się w drugą stronę. 
- Zaraz się spóźnisz - zaczął mnie dźgać rogami. Z niechęcią opuściłam nogi na podłogę. W pokoju został już tylko Aki. 
- Dzięki, że mnie obudziłeś - mruknęłam, wstając i przeciągając się mocno. 
- Nie ma sprawy. Mogłabyś przesłuchać jak znajdziesz czas? To nasze demo - wyjaśnił, podając mi płytę.  
- Chyba tak. Dzisiaj też się wymykasz z kary? - mrugnęłam do niego, wyciągając rzeczy z szafy. 
- Spróbuję, ale zobaczymy - odparł, wzruszając ramionami. - To do zobaczenia po lekcjach. 
- Cześć...
***
- Dobra dzieciaki. Zamiast siedzieć na tyłku przed dwie godziny, wyjdziemy na dwór, na biegi - poinformował nas Pan Masako, wchodząc do kozy. Odpowiedział mu jeden wielki, niezadowolony jęk. - Ruszać się leniwce!- Mężczyzna z uśmiechem rzucił w najbliższą dziewczynę piłką od koszykówki, którą nosił zawsze przy sobie. Kuśtykając do wyjścia, uśmiechnęłam się do Aki'ego. 
- Szczęściaraaaa - powiedział cicho, przewracając z uśmiechem oczami. 
- Trzeba było być bardziej kontuzjowanym -pokazałam mu język. Tak więc kiedy wszyscy biegali okrążenia, ja musiałam jedynie przynosić piłki. Po wszystkim usiadłam na trawie i zaczęłam słuchać dema, które dał mi Aki dzisiaj rano. 
- Co tam? - Spytał Mare, siadając koło mnie. 
- Słucham waszej płyty - odpowiedziałam, wyciągając jedną słuchawkę. 
- I jak?
- Przestajecie brzmieć jak koza obdzierana ze skóry - zażartowałam, nie kryjąc uśmiechu. 
- Jesteś okrutna - zauważył Iso, również się przysiadając. 
- No dobrze... Nie jest tak źle, ale wiem że potraficie lepiej - stwierdziłam, spoglądając na biegających chłopaków.- Za ile ten festwial?
- Gramy w sobotę - odpowiedział Isoruko, rwąc trawę. W naszą stronę podszedł Aki, dysząc ciężko. 
- Zgubiłem gdzieś płuco po drodze. To nie jest człowiek. To maszyna! Jakby je ktoś nalazł, to proszę o zwrot. Byłbym wdzięczny- Zawołał chłopak, opadając na ziemię. Zaśmiałam się, zasłaniając usta ręką.

Aki?

Od Aki'ego Cd Miliko

Wyszedłem na korytarz.
- Bardzo dziękuję za pomoc panie Kaneko - powiedział Iso.
- Nie ma problemu, chłopcze - odparł nauczyciel i wręczył coś czarnowłosemu po czym odszedł.
Patrzyłem przez chwilę na przyjaciela.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się starałem by ciebie stamtąd wydostać - mruknął Isoruko.
- Był zmuszony iść do pana Iwasaki - rzekł Maresuke z uśmiechem podchodząc do nas.
- Dostałem patelnią.
Mare roześmiał się.
- Nie śmiej się - warknął chłopak. - Gdybyś to ty tam polazł, dostałbyś piekarnikiem.
- A Aki pewnie łyżką. Nawet by cię nią nie trafił. I jeszcze zgodziłby się by tobie pomóc. Wszyscy cię lubią.
- A ciebie wręcz nienawidzą - skomentowałem. - I wszyscy dobrze wiedzą czemu.
Rudowłosy wzruszył ramionami.
- Dobra, dość tych pogaduszek - stwierdził Iso. - Musimy iść po Hideo i Harukiego.
Potaknąłem. Wszyscy troje pobiegliśmy korytarzem na ich poszukiwanie.

*

Graliśmy pięć godzin co jakiś  czas robiąc dziesięciominutowe przerwy. 
- Dobra chłopaki, koniec na dzisiaj - stwierdził Isoruko. 
Siedzieliśmy w sali muzycznej, którą udostępnił nam pan Kaneko.
- I jak było? - spytał Maresuke odkładając gitarę.
- Nie było źle  - stwierdził czarnowłosy. - Ale stać was na więcej, chłopaki. Mam tutaj nasze demo - pokazał płytę. - Chciałbym, żebyś dał to Miliko do oceny, Aki.
Kiwnąłem głową.
- Da się zrobić - wstałem i wziąłem od niego płytę. 
- My już spadamy - powiedział Hideo przeciągając się. - Na razie chłopaki - bliźniacy pomachali nam i wyszli.
- Mare, wracamy do ciebie, czy...
- Nie da rady - przerwał mi chłopak. - Remont trwa w najlepsze. Nie będziemy tam mogli być przez kilka dni. Jednak na twoje szczęście miałem chwilę wolnego, więc pobiegłem od mieszkania i przyniosłem ci prezent - rzucił mi czarną sportową torbę. Spojrzałem na niego pytająco. - Ubrania. Żebyś cały czas nie chodził w tym samym.
- Dzięki, chłopie - uśmiechnąłem się do niego.
- Nie ma sprawy - też się uśmiechnął. - Idę do Juri. Jakby coś się działo wiesz, gdzie mnie znaleźć. Cześć! - pomachał nam i też pobiegł.
- Co z tobą, Aki? - spytał Ise.
- Chyba znów pójdę do Miliko - stwierdziłem. - Dam jej przy okazji płytę. Ale zostanę tu jeszcze. Muszę popracować nad tym skryptem.
-  Więc nie będę ci przeszkadzał. Trzymaj - chłopak rzucił mi kluczyki do sali. - Postaram się wyciągnąć cię jutro z aresztu, ale nic nie obiecuję. Tymczasem, do zobaczenia!
- Cześć, Iso! - pomachałem mu i usiadłem nad tym skryptem.
Po jakiejś godzinie wyszedłem z sali zamykając ją dokładnie. Nie było źle. Udało mi się zrobić lekcje z innych przedmiotów. Przewiesiłem przez ramię sportową torbę i odszedłem by oddać kluczyk pani na recepcji. Następnie poszedłem do pokoju Miliko. Zapukałem. Po chwili otworzyła mi dziewczyna. Była już w piżamie.
- Aki? - spytała przecierając oczy. - Co tu robisz o tej porze?
- U Maresuke jest jeszcze ten remont. A skoro w pokoju jesteście tylko ty i Rin, oraz jego kot, to czy mógłbym tu zostać na te parę dni? Obiecuję, że nie będę bałaganić - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.

<Miliko?>

niedziela, 9 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Aki'ego

Chwilę przed dzwonkiem udało mi się doczłapać do sali chemicznej. Kiedy zabrzmiał dzwonek, wszyscy weszliśmy do klasy.
- Dobra dzieciaki! Siadamy na miejsca - zaklaskał nauczyciel, wcześniej odkładając probówkę. - Wszyscy są? No to super! Głupio byłoby nie przychodzić pierwszego dnia na lekcje. Sashi? Gdzie jesteś? Tutaj siedzisz - mężczyzna uniósł niewielkiego żółwia z parapetu, po czym włożył go do terrarium. - Dzisiaj na lekcji.. - Zaczął prowadzić lekcję. Godzina wydała mi się strasznie krótka.  Ogólnie cały dzień zleciał mi szybko. Po zajęciach pożegnałam się z Rin'em, po czym udałam się do sali, wyznaczonej na zostawanie po lekcjach. Okazało się, że nie byliśmy jedyni. Aki już siedział, a obok niego było ostatnie wolne miejsce.
- Wow... - Powiedziałam, upuszczając torbę na podłogę.
- Siadaj. Przynajmniej nie będzie nudno - podsumował Aki, klepiąc krzesło. Usiadłam, odchylając się do tyłu.
- Brawo dzieciaki. Szkoła się nawet na dobre nie zaczęła a wy już tutaj - Pan Tsukahara wszedł do klasy, uderzając książką o biurko. - Naprawdę super zaczynacie. Spędzimy razem piękne, dwie godziny - mężczyzna uśmiechnął się lekko, otwierając rzuconą książkę. - Jak macie coś ważnego do roboty, to możecie robić. Oprócz uczniów z mojej klasy. Wy macie się uczyć skryptu, który wam dzisiaj dałem - kilka osób jęknęło. Nauczyciel uśmiechnął się lekko, wracając do lektury z nogami na biurku.
- Można coś zjeść? - Zawołał głos z tyłu sali.
- Byle nie za głośno - Po półgodzinie ciszy, ktoś zapukał do drzwi. Uniosłam oczy znad swoich papierów i trąciłam łokciem przysypiającego Aki'ego. Ruchem głowy wskazałam na nauczyciela od muzyki. Kawałek dalej, na korytarzu stał Isoruko, strzykając nerwowo palcami. Mężczyźni zaczęli ze sobą rozmawiać.
- Akinori. Pan Kaneko cię zwalnia - nauczyciel od historii wskazał ruchem ręki na drzwi. - Macie coś ćwiczyć czy jakoś tak - chłopak wstał i ruszył do drzwi, wyraźnie zadowolony.
- Powodzenia - mrugnęłam go niego, wracając do obliczeń.

Aki?

Od Miliko Cd. Ise

- Masz wąsy z mleka - wyjaśniłam, oblizując usta i zgarniając słodką piankę.
- Hm? - Dziewczyna spojrzała na swój nos, robiąc zeza. Znowu zachichotałam, podając jej serwetkę.
- I jak? Smakuje? - Spytałam, sięgając po jedno z trzech ciastek.
- Całkiem dobre - Ise pokiwała głową.
- Spróbuj ciastek owsianych jak chcesz - zachęciłam ją, pchając niewielki talerzyk w jej stronę. Zaciekawiona sięgnęła po okrągły wypiek, po czym odgryzła kawałek.
- Czekoladowe lepsze - stwierdziła po zjedzeniu, jednak sięgnęła po kolejne.
- Wiem - mrugnęłam do niej. - Jednak trzeba spróbować wszystkiego - nagle zadzwonił mój telefon. Z zmarszczonymi brwiami spojrzałam na wyświetlacz. - Muszę odebrać - wstałam,wychodząc szybko na zewnątrz budynku. - Coś się stało Badou?
- Inaczej bym do ciebie kur*wa nie dzwonił! - Wysapał do słuchawki. - Dostałem robotę. Wszystko pięknie, ale coś się nie udało - chyba się zatrzymał.
- Wybacz - przerwałam mu - ale mówiłam ci, że juz się w to nie mieszam.
- Siostra! - Zawołał - bratanie poratujesz?
- Nie! - krzyknęłam.
- A pozwolisz mi chociaż dokończyć? - Spytał. - Bo chodzi o to, że teraz szukają ciebie.
- Jesteś idiotą wiesz? - Mruknęłam, pocierając skronie. - Jakim cudem...
- Trochę o tobie nagadałem no - jęknął. - Spróbuję wszystko naprawić.
- Mam nadzieję. Zadzwoń wieczorem i nie daj się zabić - rzuciłam, rozłączając się. Weszłam z powrotem do kawiarni z ponura miną. - Musimy iść - rzuciłam, spoglądając przez okno. Badou... Jesteś idiotą.
- Czemu? Coś się stało? - Ise uniosła pytająco brew.
- Można tak powiedzieć. Musimy po prostu dojść do akademii - wyszliśmy na zewnątrz. Na szczęście było za wcześnie by robiło się ciemno. Rozglądałam się dookoła, podskakując na każdy, najmniejszy dźwięk.
- Co się dzieje? - Nalegała dziewczyna, nie śpiesząc się zbytnio.
- Brat miał kłopoty i próbują mnie zabić, albo złapać. Jeszcze nie wiem -odparłam bez owijania w bawełnę. - Na terenie akademii, nic nie mogą mi zrobić - westchnęłam. - Mój brat jest idiotą.
- Miliko... Ktoś za nami idzie - zauważyła Ise, przyśpieszając kroku.
- Nie idź tak szybko i nie odwracaj się - poleciłam jej szeptem, spuszczając głowę. - Wystarczy, że dojdziemy do Akademii.

Ise?

sobota, 8 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Miliko

Maresuke stał prze chwilę z otwartą szeroko buzią.
- Kradzież... aut... z bratem? - wymamrotał i spojrzał na mnie jakby oczekiwał wsparcia. - Aki? - jęknął.
Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem się z niego śmiać.
- O co ci chodzi? - spytał rudowłosy. Jego oczy rozszerzyły się nagle. - Wiedziałeś o czymś takim i nie powiedziałeś mi?! Jak mogłeś.
Wzruszyłem ramionami.
- Wybacz Mare, ale niektórych tajemnic się nie zdradza - uśmiechnąłem się pokrzepiająco do przyjaciela i podbiegłem do Miliko i Rina. Maresuke pojawił się po chwili.
- Jakie macie teraz zajęcia? - spytała Miki.
- Ja mam w-f - powiedział Rin.
- Angielski - mruknął mój przyjaciel z niesmakiem.
- Mam historię - powiedziałem. - A ty. Miki?
- Chemia - odparła. - Uważaj na historii. Pan Tsukahara uprzedzał, że będzie chciał z tobą rozmawiać.
Wzruszyłem ramionami.
- On nie jest taki zły - stwierdziłem. - Może lepiej, że nie trafiliśmy na Torisei. Zamiast kary, mielibyśmy chodzić na lekcje tańca przez cały miesiąc. Wciąż pamiętam tamtą wpadkę w bibliotece i okropne zakwasy po pierwszym dniu.
- Przynajmniej nie ruszasz się jak umierająca foka jak kiedyś - stwierdziła Miliko.
- Teraz bardziej przypomina fokę z padaczką - zachichotał Mare.
Przewróciłem oczami.
- Ha, ha, ha. Bardzo zabawne - mruknąłem jednak nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu. - Czemu akurat foka?
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- To było pierwsze co przyszło mi do głowy - powiedziała.
- Ej, może się pośpieszmy co? - rzekł Rin. - Zaraz się spóźnimy.
- Masz rację - stwierdziłem. - Wolę pobiec i stracić płuco niż znowu podpaść panu Tsukaharze. Do zobaczenia! Widzimy się później, Miliko - odbiegłem machając im jeszcze. Mam nadzieje, że się nie spóźnię. Szkoda, że sala historyczna jest najbardziej oddalona od głównego wejścia.

<Miliko?>

piątek, 7 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Rin' a

- TEGO szatana? - Spytała z niedowierzaniem Sonny. Chłopak niechętnie skinął głową. Nastała chwila niezręcznej ciszy.
- No cóż..  - Zaczęłam powoli. - To póki twój ojciec tutaj nie przyjdzie,  nie mamy się czego bać - uśmiechnęłam się lekko. - Hej...  Prawie każdy tutaj nie ma za ciekawej historii z rodzicami - położyłam mu rękę na ramieniu.
- Nie można sobie wybrać, gdzie się urodzi - poparła mnie Sonny. Pokiwałam tylko głową.
- Dobra. Chodźmy do miasta - zaproponowałam. Przez całą drogę do kawiarnii opowiadałyśmy na zmianę z przyjaciółką o akademii,  zajęciach oraz nauczycielach,  których warto unikać.
- Jak tylko zobaczysz faceta w przepasce na oko,  spierniczaj tak szybko,  jak możesz - Sonny pchnęła oszklone drzwi od kawianii. W progu przywitał nas cichy dzwonek. Na zewnątrz robiło się już cimno i zimno,  więc z ulgą przywitałam ciepłe wnętrze.
- Zajmijcie jakieś miejsca - powiedziałam,  rozpinając kurtkę. - Co chcecie?
- Nie mam nic przy sobie - Rin poklepał się po kieszeniach.
- Potem mi oddasz - machnęłam ręką. - Więc?
- Kawę. Czarną jak moja dusza - zachichotała Sonny,  kierując się powoli do wolnego boksu.
- Zamówisz mi mleko? - Spytał Kuro, machając ogonami.
- Spoko - pogłaskałam kota po głowie. - Rin? Co dla ciebie?

Rin?

czwartek, 6 sierpnia 2015

Od Kano

Chodziłem po akademii.Pierwszy raz byłem  w akdemii, w szkole, itp. Więc Nie za bardzo wiedziałem jak się zachowywać w tym miejscu.Więc się uśmiechałem do każdego  kogo tu spotkałem i zobaczyłem.
"Więc jestem w klasie sportowej" pomyślałem po czym westchnąłem.
- Ciekawe ile jest uczniów w klasie?-przez kilkanaście  minut rozmyślałem się czy tu w ogóle powinienem tu być.Moje zamyślenia  przeszkodził mi  czyiś głos.
-Cześć ...-W tedy ocknąłem się i spojrzałem na tą osobę z uśmiechem jak zawsze .

<Ktosiu ?>

środa, 5 sierpnia 2015

Od Rin Cd. Miliko

-Na coś gorszego? - Szepnąłem sam do siebie, dziewczyny mnie nie słyszały. Szły kilka kroków przede mną. - Czekajcie. - Dogoniłem je i uśmiechnąłem się.
-Co takiego Rin? - Zapytała Miliko.
-Nie wiem jak wam ale mi się trochę nudzi. Idziemy pozwiedzać coś jeszcze? - Byłem pełen entuzjazmu.
-Ja już mam na dzisiaj dosyć szczurów oraz ciemnych podziemi. - Powiedziała Miliko.
-Dobra już nie pójdziemy w takie miejsce. Obiecuję, to jak?
-No dobrze. - Powiedziała Sonny.
Ruszyliśmy do głównego wyjścia. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz słońce było już dość nisko ale do całkowitej ciemności mieliśmy jeszcze sporo czasu. Zaczęliśmy chodzić ścieżkami po ogrodzie otaczającym naszą akademie.
-A tak właściwie Rin, jak Ty wytworzyłeś wtedy ten płomyk? - Zapytała ciekawa Miliko.
-Już tak mam. Można powiedzieć, że mam to po... Zresztą nie ważne. - Zaśmiałem się nerwowo.
-Pokaż ten płomyk. - Zaciekawiła się Sonny.
Skupiłem się i nad moją dłonią pojawił się nieco większy niebieski płomień.
-Czemu on jest niebieski?
-Sprawka ojca... - Niechętnie powiedziałem.
-Też był demonem? - Wypaliła Sonny.
-Można tak powiedzieć... - Widziałem ich pytające spojrzenia. - Jestem synem Szatana... - Szepnąłem, bałem się teraz na nie spojrzeć. Wiedziałem jednak, że będą w szoku. Nie zdziwię się jednak kiedy po prostu uciekną.

Miliko?

Od Miliko Cd. Rin

- Strasznie zimno - zaszczękałam zębami. - I mokro.  Jakiś szczur przebiegł mi po stopie - zatrzęsłam się na to wspomnienie.
- Fuj - Sonny skrzywiła się ze śmiechem.
- Mi się podobało. Ba pewno jeszcze tam wrócimy - Rin zatarł dłonie.
- Dzieciaki! Hej! Odsuńcie się od drzwi!  - Zawołał Pan Hosokawa biegnąc w naszą stronę. Stanął przed naszą trójką. - Mam nadzieję,  że nie schodziliście do katakumb. Wiecie,  że to zabronione.
- Oczywiście,  że nie psze Pana - powiedziała Sonny. - Oprowadzałyśmy tylko kolegę - dla podkreślenie swoich słów,  poklepała Rina po plecach.
- Dobrze...  Ale lepiej stąd idźcie - mrugnął do nas i odszedł.
- Lepiej faktycznie idźmy. Dobrze,  że nie trafiliśmy na kogoś gorszego - odetchnęłam z ulgą.

Rin?

Od Rina Cd. Miliko

Widziałem i czułem jej strach, spojrzałem na nią. Nie do końca wiedziałem co oznacza strach.
-Nic się nie stało. Jeśli chcesz to chodźmy. - Powiedziałem, nie musiałem czekać na jej odpowiedź. Ruszyliśmy do wyjścia.
Nie zajęło nam dużo czasu aby trafić do wyjścia z katakumb. Pierwsza wyszła dziewczyna.
-I jak? - Zapytała Sonny wstając z podłogi.
-Fajnie! - Kuro był podekscytowany. - Chodźmy tak kiedyś jeszcze raz. - Poprosił mój pupil.
-Zobaczymy. - Powiedziałem i spojrzałem na Miliko.
-Wszystko dobrze?
Miliko?

Od Cecidit

Spook zatrzymał się przed bramą Akademii. Zsunęłam się z jego grzbietu i spojrzałam z powątpiewaniem na wielki budynek.
- Nie wiem, czy to był dobry pomysł - powiedziałam do ogiera.
W odpowiedzi szturchnął mnie nosem nakazując iść dalej.
Podeszłam ostrożnie do wielkich drzwi i pchnęłam je. Ustąpiły bez trudu.
Widząc, że Spook chce wejść do środka zastąpiłam mu drogę.
- Zostań tutaj. Konie raczej nie mogą wchodzić do środka.
Posłusznie się zatrzymał, a ja weszłam do środka.
Ruszyłam w kierunku sekretariatu. W pomieszczeniu siedziała jakaś kobieta i rozwiązywała krzyżówki. Chyba nawet nie zauważyła, jak weszłam.
- Przepraszam - zaczęłam. Sekretarka nie zareagowała i dalej wpatrywała się w obiekt swojego uwielbienia (krzyżówkę ma się rozumieć).
Zirytowana wyszarpnęłam jej bloczek kartek z pod długopisu.
Uniosła głowę i spojrzała na mnie z naganą. Oddałam jej książeczkę jakby nigdy nic i powiedziałam:
- Dopiero tu przyjechałam...
- Cecidit Black? - nie dała mi dokończyć.
- Podobno - mruknęłam.
Wręczyła mi do ręki klucz i plan lekcji, po czym powróciła do krzyżówek.
Jęknęłam sfrustrowana, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do czekającego pod drzwiami Spook'a. Taa... tyle, że nie czekał pod drzwiami...
Stał na środku holu i rozglądał się po olbrzymim pomieszczeniu.
- Spook! - warknęłam chwytając go za uzdę i ciągnąc do wyjścia. - Idę o zakład, że konie nie mogą tu wchodzić...
Urwałam słysząc za sobą czyjś głos:
- Konie nie mogą wchodzić do budynku Akademii.
- To nie jest koń - odpowiedziałam odwracając się. Przede mną stała dyrektorka. - To demon.
Zbyła moją uwagę machnięciem ręki.
- Wszystko jedno - wskazała na Spook'a. - Zabież go stąd. Mamy tu stajnię, tam może mieszkać.
Skinęłam głową i zaciągnęłam ogiera do wyjścia.
Kiedy odprowadziłam go do stajni, o której mówiła dyrektorka poszłam do akademika, żeby się rozpakować.
Otworzyłam drzwi do pokoju nr. 6 (do którego dostałam klucze) i rzuciłam swoje rzeczy na pierwsze lepsze wolne łóżko.
Postanowiłam nieco obeznać się w terenie. Wyszłam z pokoju i wybrałam przypadkowy kierunek.
Dobre pół godziny później mniej więcej znałam rozkład całego budynku. Nie wiedząc, co innego mogłam robić, zaległam na kanapie w salonie i zaczęłam czytać książkę.
Po bliżej nieokreślonym czasie usłyszałam nad sobą czyjś głos:
- Jesteś nowa?
- Nie widać? - odparłam zamykając książkę. Nademną pochylał się...

Ktoś?

Od Miliko Cd. Aki'ego

- Dobranoc - szepnęłam do niego, opierając się o poduszki. Położyłam kostkę na zwiniętym kocu, by dać jej trochę odpocząć. Byłam ciekawa czy Isoruke udało się coś załatwić w naszej sprawie.
- Co wam się właściwie stało? - Spytał Kuro, wdrapując się na moje kolana.
- Graliśmy w kosza i jakiś chłopak mnie popchnął. Aki się trochę wkurzył, pobili się, przybiegł nauczyciel, zabrał nas do dyrektorki... Mam zostawać przez cały tydzień po lekcjach - podrapałam kota pod brodą.
- Kiepsko - zauważył Rin, wychodząc z łazienki, Usiadł na swoim łóżku. - Czyli dyrka wam nie uwierzyła, mimo że Aki ma podbite oko a ty skręconą kostkę?
- Nie - pokręciłam głową.
- Czy ty i ten chłopak...
- Co?  Nie - zaśmiałam się, wiedząc co ma na myśli. - Jesteśmy przyjaciółmi. Nic więcej. Oboje dobrze o tym wiemy i na tym wszystko się kończy. Kuro. Błagam. Nie wbijaj we mnie pazurów - poprosiłam demonicznego kociaka.
- Wybacz - zwierzę zeskoczyło na ziemię, podbiegając do Rin'a.
- Pójdę już spać - ziewnęłam, zwijając się w kłębek. Następnego dnia rano obudziły mnie promienie słońca,wpadające przez okno.
- Yrghhh - jęknęłam, przewracając się na drugi bok.
- Wstawajcie oboje. Bo inaczej się spóźnicie - zauważył z uśmiechem Rin, poprawiając włosy przed lustrem. Zdrową nogą kopnęłam materac nade mną.
- Aki! Rusz tyłek. Trzeba wstawać - ziewnęłam szeroko, spuszczając nogi na ziemię. Nagle przed moimi oczami pojawiły się stopy blondyna. - Zabieraj mi te śmirdziele sprzed twarzy - zaśmiałam się, trącając jedną z nich.
- Wczoraj się myłem, więc nie śmierdzą - odpowiedział chłopak z uśmiechem. Po pół godzinie w trójkę szliśmy do akademii. Mimo że z moją kostką nie było tak źle, Akinori uparł się by mi pomagać.
- Zaczekajcie! - Zawołał ktoś za nami. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy biegnącego w naszą stronę Maresuke. - Jak tam?
- Całkiem nieźle - odpowiedziałam, kuśtykając powoli dalej.
- Ale masz śliwę! - zawołał Mare na widok twarzy przyjaciela. Muszę przyznać, że nawet ja się zaskoczyłam, kiedy zobaczyłam go rano. - A właśnie - rudowłosy podszedł do mnie. - Jak to bywało gorzej?! - Poczekałam aż skończy na mnie krzyczeć, po czym podeszłam do niego ze spokojem. Położyłam mu ręce na ramionach i spojrzałam w oczy.
- Skarbie. Kiedy miałam osiem lat z bratem kradłam samochody - poklepałam go lekko po policzku. - Są gorsze rzeczy niż skręcona kostka. - Posłałam mu szeroki uśmiech, po czym ruszyłam dalej.

Aki?

Od Aki'ego Cd Sinon

Resztę drogi do kawiarni przebyliśmy w ciszy. Kiedy weszliśmy do środka zadzwonił dzwoneczek.
- Znajdź jakieś wolne miejsca, a ja zamówię nam coś do picia - powiedziałem, a Sinon skinęła głową.
Podszedłem do lady.
- Nowa przyjaciółka? - spytał barman pokazując głową na dziewczynę.
- Poznaliśmy się jakieś... - spojrzałem na zegarek. - 10 minut temu, więc...
- Spoko - mruknął barman. - Zamawiasz coś czy będziesz tak stał?
- Przyszedłem tu po to by zamówić dwie gorące czekolady - odparłem i dałem na ladę 6 cuksów. Zacząłem powoli odchodzić.
- A gdzie napiwek?! - dopytał się mężczyzna.
Nie odpowiedziałem jednak tylko usiadłem naprzeciwko Sinon.
- Może opowiesz mi coś o sobie? - zaproponowała od razu dziewczyna.
- Hm... A co chcesz wiedzieć?
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Nie wiem... Zainteresowania? Jakąś twoją historię, jakim dziwnym to byłeś dzieckiem?
Zastanowiłem się przez chwilę.
- W sumie, to co mi szkodzi. Jestem jedynakiem, moja matka często chorowała, a ojciec pił. Musiałem sobie jakoś poradzić w życiu. Nauczyłem się dobrze kłamać. Kradłem i oszukiwałem...
- Przepraszam, że ci przerwę, ale...
- Tak? - uśmiechnąłem się zachęcająco do nowo poznanej.
- Mimo iż nie znam cię tak dobrze to widzę, że cały czas się uśmiechasz. Może uznasz, że nie powinnam, ale chcę wiedzieć, jakim cudem?
- Znalazłem punkt zaczepienia w realnym świecie - stwierdziłem. - Astronomia, muzyka, malarstwo, aktorstwo...
- Aktorstwo? Interesujesz się tym?
- Tak. W Akademii jestem w klasie aktorskiej.
- Ooo, naprawdę? - zdziwiła się Sinon. - Wiesz, że ja też?
Wyszczerzyłem się w uśmiechu.
- Fajnie - stwierdziłem. - A jeśli cię choć trochę obchodzi moje podejście do muzyki, to powiem, że razem ze znajomymi mam zespół. Gramy w sobotę na festiwalu.Tzn. miałem trochę kłopotów, ale raczej wystąpię. Zapraszam.
- Postaram się przyjść - dziewczyna uśmiechnęła się.
Pojawił się też kelner z naszą gorącą czekoladą. Postawił jeden kubek przede mną, a drugi prze nią. Upiłem łyk.
- Mam nadzieję, że lubisz gorącą czekoladę - stwierdziłem opierając się wygodniej o krzesło. - Powiedziałem coś o sobie. Jak będziesz chciała to może później powiem coś jeszcze, ale teraz twoja kolej. Jak to jest z tobą?

<Sinon?>

Od Miliko Cd. Rin'a

- Rin! - zawołałam za chłopakiem, który już szedł w stronę drzwi. Dogoniłyśmy go we dwójkę. Lecz on już chwycił za klamkę i je otworzył. Uderzył w nas chłodny wietrzyk, przesycony zapachem stęchlizny.
- Ja nie idę... - Sonny cofnęła się trochę.
- Miliko? - Rin spojrzał na mnie pytająco, podobnie jak Kuro. Przygryzłam nerwowo wewnętrzną stronę policzka.
- Okej... - powoli podeszłam do schodów. W środku było strasznie ciemno. - Przydałaby się jakaś lampka czy coś - zauważyłam, próbując zobaczyć cokolwiek przez ciemność. Nagle Rin zapalił niewielki ognik na palcu wskazującym.
- Ta Daa! - zaśmiał się, schodząc po schodach.
- Nie idźmy za daleko - poprosiłam, trzymając się blisko niego. Gdzieś za nami zamknęły się, odcinając dopływ światła. - Nie wierzę, że tutaj przyszłam.
- Póki co jeszcze żyjemy - zauważył Kuro, spokojnie machając ogonami. W ciszy szliśmy wilgotnymi korytarzami.
- Jeszcze. Jak ktoś nas złapie, to po nas - otuliłam się kurtką. - Co to było? -Podskoczyłam, kiedy coś przebiegło koło nas.
- Pewnie szczury - zauważył Rin, rozglądając się dookoła. - Pięknie tutaj - szepnął, dotykając mokrej ściany. - Zobacz - wskazał jakieś miejsce. Dopiero kiedy się temu przypatrzyłam, zobaczyłam spiralne wzory, księżyce oraz słońca, wyrzeźbione w cegle. Nagle coś włochatego przebiegło po mojej nodze. Pisnęłam, czepiając się mocno ramienia chłopaka.
- Wybacz - odsunęłam się od niego, spuszczając wzrok. - Idziemy jeszcze dalej czy wracamy?

Rin?

Od Rina Cd. Miliko

Miliko oprowadziła mnie po większej części akademii. Była bardzo miła, fajnie się z nią zwiedzało.
Spojrzałem na nią. Trochę się denerwowała.
-Katakumby? Brzmi trochę strasznie, ale też ciekawie. - Byłem bardzo ciekawy co tam jest. Wtedy spod koszulki wypadł mój czarny ogon, zacząłem nim machać.
-Rin! Uważaj trochę. - Kuro odskoczył, mało co go nie uderzyłem.
-Przepraszam. - Spojrzałem na niego, zrobiło mi się głupio. Wtedy to dogoniła nas Sonny.
-Ale musiałam się za wami nabiegać. - Zatrzymała się i oparła dłonie o uda. - Co teraz kombinujecie? - Lekko dysząc uśmiechnęła się spoglądając na naszą dwójkę.
-Chcę iść tam. - Wskazałem palcem na schody.
-Do katakumb?! Oszalałeś. - Dziewczynie się to nie za bardzo spodobało.
-Czemu? - Skrzyżowałem ręce. - Boicie się demonów? - Zapytałem odwracając się do nich bokiem. - Właśnie rozmawiacie z dwoma. - Posłałem im przyjazny uśmiech. "Jeden z nich jest synem Szatana". dodałem w myślach, wiedziałem jak wszyscy reagują na słowo Szatan. Kontrolowałem swoje moce i siebie, no dobra czasem traciłem się ale to nie ma znaczenia... - To jak idziemy? Chodźmy! - Cieszyłem się na samą myśl o przygodzie jak małe dziecko.

Miliko?

Say Hello!

Powitajmy miła upadłą anielicę, z talentem pakowania się w kłopoty, Cecidit Black. Uczennica klasy muzycznej.


Od Ise Cd Miliko

Już miałam się odezwać, gdy pierwszy raz w życiu powstrzymałam się. Nie odezwałam się, tak więc siedziałyśmy ciszy. Czas dłużył się w nieskończoność. W końcu jednak zostały przyniesione dwa kubki dziwnego płynu, i talerz ciastek. Nie miałam pojęcia, co to są za płyny. Miliko wzięła jeden z nich, tak więc ja drugi. To coś nawet było dobre. Nagle usłyszałam ciche chichotanie ze strony Miliko.
- Co cię tak bawi? - spytałam, marszcząc brwi.

Miliko?

wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Aki'ego Cd Miliko

Patrzyłem na nią przez chwilę.
- Nie mów mi co mam robić - mruknąłem i pomogłem jej wstać widząc, że Miliko ledwo daje sobie radę. - Chodźmy.
Wyszliśmy na korytarz, gdzie czekali Maresuke, Hideo i Haruki.
- I jak? - spytał Hi poprawiając okulary.
- Skręcona kostka - powiedziała Miki uśmiechając się. - Bywało gorzej.
- Bywało gorzej?! - krzyknął Mare. - Dziewczyno jeśli bywało gorzej to...
- Cicho, Mare - syknąłem. - Jest już późno. Jutro powydzierasz się na nią
- Dobra. Wracamy do mnie? Bo wiesz, że...
- Zostanę na noc w Akademii - odparłem.  - Mogę przenocować u ciebie w pokoju, Miki?
Dziewczyna zastanowiła się przez chwilę.
- Rin nie będzie mieć raczej nic przeciwko, nie wiem tylko co na to powie jego kot.
Zmarszczyłem brwi.
- Później ci opowiem. Teraz nie mam siły.
Kiwnąłem głową.
- A co z wami chłopaki?
- Szczerze? Nie chce mi się wracać... Chyba przejdę się do Juri. Ona zawsze mnie przyjmie - powiedział rudowłosy.
Uśmiechnąłem się do niego.
- A my przejdziemy się do Fumiko i Emiko - rzekł Ha i spojrzał na zegarek. - Późno już. Widzimy się jutro! - zawołał odbiegając, a Hi pomachał nam.
- Też pójdę. Trzymaj się, Aki - Maresuke zasalutował i odbiegł w przeciwną stronę.
- Wszyscy mają dziewczyny, tylko nie ty - stwierdziła Miliko gdy zaczęliśmy powoli iść.
- Wiesz, że nie mam szczęścia w miłości - uśmiechnąłem się do niej.
- Miałeś kiedyś dziewczynę. Jak ona miała? Konuko? Kozuko?
- Kinuko - poprawiłem ją. - Tak... Wiesz... Nie lubię o niej gadać. Wiesz czemu.
- Tak. Przepraszam.
Resztę drogi przeszliśmy w ciszy. W końcu stanęliśmy przed pokojem dziewczyny. Otworzyła drzwi.
- No proszę, proszę, kogo my tu mamy... - powiedział ktoś. Zerknąłem w tamtą stronę. Stał tam... to był chyba kot. Bardzo dziwny i spaczony kot.
- Czemu on gada? I czemu jest taki dziwny?
- Bo to jest kot demon, ignorancie - stwierdził jakiś inny głos. Po mojej lewej pokazał się chłopak z czarnymi włosami. - Kolejny współlokator?
- Aki tylko tu przenocuje, Rin. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Mieliśmy mały wypadek.
Chłopak zlustrował nas wzrokiem.
- Widzę - stwierdził i poszedł do łazienki.
Westchnąłem.
- Moje łózko to to na samym końcu po lewej.
Skinąłem głową i pomogłem dziewczynie podejść, a następnie usiąść.
- O, Miliko, znalazłaś chłopaka. Szybko.
Spojrzeliśmy na zwierzę.
- Nie - odpowiedzieliśmy razem.
Kot popatrzył się na nas, ale nic nie powiedział. Wszedłem na górny poziom łóżka i od razu padłem twarzą na poduszki.
- Jakby co to ja nie nie żyję. Jestem po prostu zmęczony - powiedziałem sennie, zamknąłem oczy i zasnąłem.

<Miliko?>

Od Sinon Cd Aki

- Chętnie, czemu nie. - odpowiedziałam z uśmiechem. Poczułam jak papuga skubnęła mnie za włosy. Spojrzałam na nią.
- Ice uspokój się. - szepnęłam do ptaka. Ptak jednak nie miał zamiaru mnie słuchać. Wyciągnęła mi szybko z bluzy papierosy i gdzieś odleciała. ,, Ty mała podstępna wredziucho" - pomyślałam. Spojrzałam tylko jak odlatuje w stronę akademika.
- Nie martwisz, się o nią? - spytał chłopak.
- Nie. Jeszcze nigdy mnie nie opuściła, a jest ze mną od kiedy zmarł mój ojciec. - odpowiedziałam. Spojrzałam na chwile w niebo. - no dobra chodźmy do tej kawiarni, a nie będziemy tutaj tak stać. - powiedziałam po chwili. Chłopak od razu ruszył, a ja za nim. Nie znałam w ogóle miasta więc szłam tam gdzie on. Ice pewno strzeliła focha, ponieważ idę gdzieś z nieznajomym. Jednak jak inaczej mam kogoś poznać. teraz chociaż mogę gdzieś wyjść, nie to co kiedyś, kiedy mieszkałam z matką i ojczymem.

< Aki? >

Od Aki'ego Cd Sinon

- To nie był żaden kłopot - uśmiechnąłem się. - Wyobraź ich sobie przy sowich mamach, łkających jak bardzo życie jest złe, że się boją i im smutno.
Sinon zaśmiała się. Jej papuga przyglądała mi się z zainteresowaniem.
- Czy to zwierze mnie nie lubi? - spytałem.
- Nie przejmuj się Ice - dziewczyna machnęła ręką. - Ma tak czasem.
- Wypraszam sobie - zaskrzeczała papuga.
- Ona gada? - popatrzyłem na zwierzę. - Hm... Też mam zwierzaka. Jest to panda imieniem Thoshiko, ale z tego ci mi wiadomo nie umie mówić. Chyba, że skurczybyk mnie okłamuje i ukrywa jakieś mroczne sekrety.
Kolejny śmiech ze strony Sinon.
- Miło mi, że potrafię cię tak rozbawić - uśmiechnąłem się do niej. - Ale jeśli mi jest tak łatwo, to gdybyś usłyszała Maresuke, pękłabyś ze śmiechu.
- Naprawdę jest tak dobry w opowiadaniu kawałów? - zapytała.
- Nie. Chodzi raczej o jego idiotyczny styl bycia. I o to, że jest Maresuke.
Tym razem oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Papuga przewróciła łebkiem zirytowana. Gdy już trochę się uspokoiłem i spojrzałem w niebo.
- Nie jest tak jakoś późno. Może pójdziemy do kawiarni? - zaproponowałem. - Pogadalibyśmy sobie i w ogóle.

<Sinon?>

Od Miliko Cd. Aki'ego

- Bywa? - Powtórzyłam z niedowierzaniem.
- Tamta dwójka to idioci - mruknął Maresuke doganiając nas. - I wcale nie mówię głupot - dodał urażony.
- Wybacz, ale czasem ci odbija - dotknęłam jego ramienia. - Nawet często.
- Lepiej nie mówimy Iso, co się stało. Przynajmniej póki co - zaproponował Haruki.
- O czym mam nie wiedzieć? - Spytał czarnowłosy, wyrastając przed nami. Zatrzymaliśmy się gwałtownie. Chłopak powoli przesunął po nas wzrokiem, zatrzymując się na mnie i Akim. - Nie! Nie chcę wiedzieć, co się stało - przerwał mi, zanim zdążyłam się odezwać. - O czym miałem się nie dowiedzieć? - Nastąpiła chwila niezręcznej cicszy.
- Mamy razem z Miliko karę. Zostajemy po lekcjach aż do soboty włącznie - powiedział ostrożnie Akinori.
- Co? - Spytał Isoruko, jakby niedowierzając.
- To nie nasza wina - zaczęłam wyjaśniać całą sytuację. - Tyle że dyrektorka nam nie uwierzyła... - mruknęłam.
- Idźcie mi z oczu. Przejdę się do tej kobiety. A wy lepiej udajcie się do piguły - rzucił okiem na moją kostkę i zniknął na schodach. Dwadzieścia minut później siedziałam z opatrzoną kostką na jedynym łóżku w gabinecie lekarskim.
- No no kochaniutki -powiedziała kobieta w białym kitlu, oglądając twarz Aki'ego. - Będziesz miał ładnego siniaka jutro. Przykładaj lód, to może jutro będziesz widział na to oko.
- Dziękujemy - powiedziałam, wstając z miejsca. Blondyn podszedł by mi pomóc. - Dam sobie radę - odsunęłam jego pomocne ramię.

Aki?

Od Aki'ego Cd Miliko

- Chyba nie - usłyszałem jeszcze jak Miliko się odezwała. Było mi żal, że nie mogłem jej pomóc, a jednocześnie gotowałem się z wściekłości. Na razie nie obchodzili mnie ci chłopacy, którzy rzucali mi mordercze spojrzenia, ale to, że ten nauczyciel nie pomógł Miki. Odwróciłem głowę i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Hideo i Haruki pomagali dziewczynie wstać. Mogłem być o nią spokojny. Dopóki nie dojdzie do pierwszej bliźniaczej kłótni.
- Lepiej, żebyście mieli dobre wytłumaczenie dla dyrektorki, bo inaczej będziecie mieli kłopoty - powiedział chłodno nauczyciel. - Zwłaszcza ty, Akinori Kanesako.
Drgnąłem na dźwięk swojego imienia.
- Proszę? - spytałem niepewnie. - Dlaczego akurat ja?
- Dlatego, gdyż widziała to nieodpowiednia osoba - odparł.
Zamrugałem kilka razy i wtedy sobie coś przypomniałem. Nauczyciel, który prowadził nas do dyrektorki był moim wychowawcą. Wiem, że i tak by się o tym dowiedział, ale wtedy kara nie mogłaby być tak surowa. Zakląłem w duchu myśląc jak się wytłumaczyć. Po chwili dotarliśmy do sali dyrektorki. Wychowawca otworzył nam drzwi. Za biurkiem siedziała starsza kobieta, z długimi siwymi włosami. Gestem nakazała nam się zbliżyć.
- No chłopcy - zaczęła oschłym tonem. - Wytłumaczycie mi może dlaczego się biliście?
Josuke i Masao kręcili się tylko. Ja otworzyłem usta by opowiedzieć jak było gdy nagle coś huknęło za nami. Odwróciłem się. To Maresuke wszedł do sali. Pokręciłem głową masując skronie.
- O Boże - powiedziałem cicho. - Mogę się pożegnać z wolnym czasem.
- Sprzeciw Wysoki Sądzie! - krzyknął rudowłosy. - To wszystko nie tak. To nie była wina Aki'ego! To ci dwaj zaczęli! - wskazał na starszych.
Kobieta zmarszczyła brwi.
- Czy mam go wyprowadzić? - spytał nauczyciel historii chwytając chłopaka za rękę.
- Nie, nie - dyrektorka machnęła ręką. - Chętnie posłucham jego wersji wydarzeń.
- A więc... - zaczął, ale w tym samym czasie do sali weszła Miliko.
- Niech pani go nie słucha! - krzyknęła. - On gada bzdury!
- Ale jeszcze nic nie powiedział - zauważył Josuke.
- Dzięki Bogu - Miki odetchnęła z ulgą. - Zdążyliśmy, chłopcy! - zawołała na zewnątrz. W tym samym czasie do pokoju weszli Hideo i Haruki. Oczywiście się o coś kłócili.
- Dosyć tego! - wrzasnęła dyrektorka. Bliźniacy spojrzeli na nią przestając się przekrzykiwać. - Nie toleruję takiego zachowania. Pragnę usłyszeć jedynie wersje wydarzeń. Opowiedzcie mi co się stało.
Josuke i Masao opowiadali pierwsi. Całą historię zmyślili. Nie było w tym ani grama prawdy. W końcu gdy skończyli, kobieta zastanawiała się przez chwilę po czym skinęła głową na mnie i Miliko. My powiedzieliśmy prawdę.
- Po wysłuchaniu obu wersji, stwierdzam iż to ci dwaj chłopcy mieli rację - dyrektorka wskazała na dwóch starszaków.
- Ale... - zacząłem.
- Żadnych ale! - krzyknęła kobieta. - Za karę ty i ta dziewczyna macie zostawać po lekcjach przez tydzień! Po dwie godziny! I w sobotę też!
- Nie! - krzyknęli Maresuke, Hideo i Haruki zgodnym chórem.
- Dlaczego "nie?" - spytała oschle.
- Bo, my... - próbowałem wykrztusić.
- Chodzi o to, że gramy na festiwalu koncert - wyjaśnił Hi. - Musimy ćwiczyć. Podobno ma się tam pojawić łowca talentów.
- Cóż, wasz przyjaciel powinien przemyśleć walkę ze starszymi kolegami. Nie obchodzi mnie to. A wam przekażę o której w sobotę macie się stawić w szkole - wskazała na mnie i Miki swoim kościstym paluchem. - A teraz żegnam - powiedziała i zaczęła przeglądać kartki leżące na biurku.
Pan Tsukahara wyprowadził nas na zewnątrz. Josuke i Masao od razu gdzieś pobiegli. Wychowawca westchnął.
- Pomóżcie koleżance z tą nogą - zwrócił się do nas. - A z tobą pogadam o tym incydencie jutro - wskazał na mnie. - Posłucham twojej wersji wydarzeń jeszcze raz. Trzymaj się dziewczyno - uśmiechnął się do Miliko i odszedł.
- Chodźmy, Miki - powiedziałem pomagając jej iść. - Nic tu po nas. naprawdę przyda ci się wizyta u lekarza.
- Tobie również - stwierdziła dziewczyna lekko dotykając mnie pod okiem. - Masz tam straszną śliwę.
Uśmiechnąłem się do niej smutno.
- Bywa - stwierdziłem.

<Miliko?>