- Obdzierane ze skóry... kozy? - spytałam z trudem powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem. - Kto tak powiedział?
- Milliko - odparł uśmiechając się szerzej.
- Aha... - odparłam inteligentnie. - A co do koncertu, to chętnie przyjdę. I tak nie mam nic lepszego do roboty.
Przesunęłam palcem po wypukłych literach na okładce ksiąźki, którą trzymałam na kolanach.
- A ty na czym grasz? - spytał po chwili Aki.
- Głównie na fortepianie.
- To na innych instrumentach też? - spytał.
- Tak. Między innymi na skrzypcach, klawesynie, trąbce, flecie poprzecznym, gitarze, waltorni...
- Sporo tych instrumentów - przerwał mi. - Pewnie bardzo długo uczyłaś się na nich grać...
- Półtora roku - spojrzałam na Aki'ego kątem oka.
- Półtora roku... - powtórzył patrząc na mnie szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami.
- No... wcześniej mnie jakoś do grania nie ciągnęło. Wolałam robić inne rzeczy... - przerwałam na chwilę, po czym powiedziałam. - No i śpiewam. Przeważnie pod prysznicem - uśmiechnęłam się pod nosem.
<Aki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz