Podążyłem za Miliko.
- Jeśli będziecie mieć przez to jeszcze większe kłopoty, to was wybebeszę - mruknął Isoruko dosiadając się.
- Ty nawet muchy nie skrzywdzisz, a co dopiero przyjaciół - stwierdził Maresuke.
Ise posłał mu pełne jadu spojrzenie.
- Spokój, chłopcy - powiedział Hideo. - Jeszcze tego nam brakuje, by się pokłócić przed koncertem.
- Na pewno tamten chłopak, to wszystko wymyślił! - krzyknął, Mare wstając.
- Siadaj, kretynie - jęknąłem rozmasowując skronie. - Miliko, kup mi gofry. Albo gorącą czekoladę. Nie, wiesz co? Weź mi to i to. Bardzo cię proszę.
Dziewczyna westchnęła ciężko.
- Później ci wszystko oddam - dodałem.
- Dobra, Aki. Przestań jęczeć - mruknęła i poszła.
- A ty, Mare, jeśli jeszcze raz uznasz tego chłopaka za jakiegoś szpiega, to cię zjem. I pamiętaj, że ja mogę nie żartować. Jestem lwem.
- Dobra, dobra - mruknął rudowłosy.
Westchnąłem ciężko.
- Naprawdę potrzebuję tej czekolady - powiedziałem do siebie tak by inni nie usłyszeli.
<Miliko? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz