- Chyba nie - usłyszałem jeszcze jak Miliko się odezwała. Było mi żal, że nie mogłem jej pomóc, a jednocześnie gotowałem się z wściekłości. Na razie nie obchodzili mnie ci chłopacy, którzy rzucali mi mordercze spojrzenia, ale to, że ten nauczyciel nie pomógł Miki. Odwróciłem głowę i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Hideo i Haruki pomagali dziewczynie wstać. Mogłem być o nią spokojny. Dopóki nie dojdzie do pierwszej bliźniaczej kłótni.
- Lepiej, żebyście mieli dobre wytłumaczenie dla dyrektorki, bo inaczej będziecie mieli kłopoty - powiedział chłodno nauczyciel. - Zwłaszcza ty, Akinori Kanesako.
Drgnąłem na dźwięk swojego imienia.
- Proszę? - spytałem niepewnie. - Dlaczego akurat ja?
- Dlatego, gdyż widziała to nieodpowiednia osoba - odparł.
Zamrugałem kilka razy i wtedy sobie coś przypomniałem. Nauczyciel, który prowadził nas do dyrektorki był moim wychowawcą. Wiem, że i tak by się o tym dowiedział, ale wtedy kara nie mogłaby być tak surowa. Zakląłem w duchu myśląc jak się wytłumaczyć. Po chwili dotarliśmy do sali dyrektorki. Wychowawca otworzył nam drzwi. Za biurkiem siedziała starsza kobieta, z długimi siwymi włosami. Gestem nakazała nam się zbliżyć.
- No chłopcy - zaczęła oschłym tonem. - Wytłumaczycie mi może dlaczego się biliście?
Josuke i Masao kręcili się tylko. Ja otworzyłem usta by opowiedzieć jak było gdy nagle coś huknęło za nami. Odwróciłem się. To Maresuke wszedł do sali. Pokręciłem głową masując skronie.
- O Boże - powiedziałem cicho. - Mogę się pożegnać z wolnym czasem.
- Sprzeciw Wysoki Sądzie! - krzyknął rudowłosy. - To wszystko nie tak. To nie była wina Aki'ego! To ci dwaj zaczęli! - wskazał na starszych.
Kobieta zmarszczyła brwi.
- Czy mam go wyprowadzić? - spytał nauczyciel historii chwytając chłopaka za rękę.
- Nie, nie - dyrektorka machnęła ręką. - Chętnie posłucham jego wersji wydarzeń.
- A więc... - zaczął, ale w tym samym czasie do sali weszła Miliko.
- Niech pani go nie słucha! - krzyknęła. - On gada bzdury!
- Ale jeszcze nic nie powiedział - zauważył Josuke.
- Dzięki Bogu - Miki odetchnęła z ulgą. - Zdążyliśmy, chłopcy! - zawołała na zewnątrz. W tym samym czasie do pokoju weszli Hideo i Haruki. Oczywiście się o coś kłócili.
- Dosyć tego! - wrzasnęła dyrektorka. Bliźniacy spojrzeli na nią przestając się przekrzykiwać. - Nie toleruję takiego zachowania. Pragnę usłyszeć jedynie wersje wydarzeń. Opowiedzcie mi co się stało.
Josuke i Masao opowiadali pierwsi. Całą historię zmyślili. Nie było w tym ani grama prawdy. W końcu gdy skończyli, kobieta zastanawiała się przez chwilę po czym skinęła głową na mnie i Miliko. My powiedzieliśmy prawdę.
- Po wysłuchaniu obu wersji, stwierdzam iż to ci dwaj chłopcy mieli rację - dyrektorka wskazała na dwóch starszaków.
- Ale... - zacząłem.
- Żadnych ale! - krzyknęła kobieta. - Za karę ty i ta dziewczyna macie zostawać po lekcjach przez tydzień! Po dwie godziny! I w sobotę też!
- Nie! - krzyknęli Maresuke, Hideo i Haruki zgodnym chórem.
- Dlaczego "nie?" - spytała oschle.
- Bo, my... - próbowałem wykrztusić.
- Chodzi o to, że gramy na festiwalu koncert - wyjaśnił Hi. - Musimy ćwiczyć. Podobno ma się tam pojawić łowca talentów.
- Cóż, wasz przyjaciel powinien przemyśleć walkę ze starszymi kolegami. Nie obchodzi mnie to. A wam przekażę o której w sobotę macie się stawić w szkole - wskazała na mnie i Miki swoim kościstym paluchem. - A teraz żegnam - powiedziała i zaczęła przeglądać kartki leżące na biurku.
Pan Tsukahara wyprowadził nas na zewnątrz. Josuke i Masao od razu gdzieś pobiegli. Wychowawca westchnął.
- Pomóżcie koleżance z tą nogą - zwrócił się do nas. - A z tobą pogadam o tym incydencie jutro - wskazał na mnie. - Posłucham twojej wersji wydarzeń jeszcze raz. Trzymaj się dziewczyno - uśmiechnął się do Miliko i odszedł.
- Chodźmy, Miki - powiedziałem pomagając jej iść. - Nic tu po nas. naprawdę przyda ci się wizyta u lekarza.
- Tobie również - stwierdziła dziewczyna lekko dotykając mnie pod okiem. - Masz tam straszną śliwę.
Uśmiechnąłem się do niej smutno.
- Bywa - stwierdziłem.
<Miliko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz