- Strasznie zimno - zaszczękałam zębami. - I mokro. Jakiś szczur przebiegł mi po stopie - zatrzęsłam się na to wspomnienie.
- Fuj - Sonny skrzywiła się ze śmiechem.
- Mi się podobało. Ba pewno jeszcze tam wrócimy - Rin zatarł dłonie.
- Dzieciaki! Hej! Odsuńcie się od drzwi! - Zawołał Pan Hosokawa biegnąc w naszą stronę. Stanął przed naszą trójką. - Mam nadzieję, że nie schodziliście do katakumb. Wiecie, że to zabronione.
- Oczywiście, że nie psze Pana - powiedziała Sonny. - Oprowadzałyśmy tylko kolegę - dla podkreślenie swoich słów, poklepała Rina po plecach.
- Dobrze... Ale lepiej stąd idźcie - mrugnął do nas i odszedł.
- Lepiej faktycznie idźmy. Dobrze, że nie trafiliśmy na kogoś gorszego - odetchnęłam z ulgą.
Rin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz