piątek, 7 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Rin' a

- TEGO szatana? - Spytała z niedowierzaniem Sonny. Chłopak niechętnie skinął głową. Nastała chwila niezręcznej ciszy.
- No cóż..  - Zaczęłam powoli. - To póki twój ojciec tutaj nie przyjdzie,  nie mamy się czego bać - uśmiechnęłam się lekko. - Hej...  Prawie każdy tutaj nie ma za ciekawej historii z rodzicami - położyłam mu rękę na ramieniu.
- Nie można sobie wybrać, gdzie się urodzi - poparła mnie Sonny. Pokiwałam tylko głową.
- Dobra. Chodźmy do miasta - zaproponowałam. Przez całą drogę do kawiarnii opowiadałyśmy na zmianę z przyjaciółką o akademii,  zajęciach oraz nauczycielach,  których warto unikać.
- Jak tylko zobaczysz faceta w przepasce na oko,  spierniczaj tak szybko,  jak możesz - Sonny pchnęła oszklone drzwi od kawianii. W progu przywitał nas cichy dzwonek. Na zewnątrz robiło się już cimno i zimno,  więc z ulgą przywitałam ciepłe wnętrze.
- Zajmijcie jakieś miejsca - powiedziałam,  rozpinając kurtkę. - Co chcecie?
- Nie mam nic przy sobie - Rin poklepał się po kieszeniach.
- Potem mi oddasz - machnęłam ręką. - Więc?
- Kawę. Czarną jak moja dusza - zachichotała Sonny,  kierując się powoli do wolnego boksu.
- Zamówisz mi mleko? - Spytał Kuro, machając ogonami.
- Spoko - pogłaskałam kota po głowie. - Rin? Co dla ciebie?

Rin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz