Kiedy wróciłam, przy stoliku panowała cisza. Podejrzane...
- Trzymaj - postawiłam przed Aki'm gofra oraz papierowy kubek z gorącą czekoladą. - Jesteś uzależniony - stwierdziłam. - Wisisz mi pięć pięćdziesiąt - wyciągnęłam rachunek z kieszeni, wciskając mu go do ręki. - Będę wam do czegoś potrzebna? - Spytałam Iso, z zamyśleniem drącego serwetke.
- Co? - podskoczył wyrwany z zamyślenia. - W sumie to można by coś jeszcze ustalić... Zaopiekujesz się, by gitary były dobrze nastrojone?
- Jasne - skinęłam głową, odchodząc powoli. W połowie drogi, ktoś zasłonił mi oczy. Chwyciłam ciepłe dłonie, uśmiechając się lekko.
- Muszę pracować Naoki - powiedziałam, odwracając się. Chłopak stał z uśmiechem, zabierając ręce za plecy.
- Co znowu musisz zrobić? Może oni też zabraliby się do roboty - mruknął, dołączając do mnie.
- Jesteśmy zespołem. Jak jeden zacznie strzelać fochy, reszta szybko ustawia go do pionu - wyjaśniłam, wchodząc do pomieszczenia, gdzie leżały instrumenty. Znalazłam te z naszym oznaczeniem, po czym wzięłam się do pracy. Chłopak siedział koło mnie, patrząc na mnie przez cały czas. Po półgodzinie przyszedł Maresuke. Przystanął widząc czarnowłosego. Spojrzał na nas podejrzliwie, robiąc krok w przód.
- Tak?
- Jak ci idzie? - Zapytał.
- Dobrze. Już skończyłam. Nie ma ich dużo. Ale po próbie i tak będę musiała zrobić to na nowo - westchnęłam.
- To tylko zwykłe testowanie sprzętu - rudowłosy machnął lekceważąco ręką.
- Chyba powinienem już pójść -zauważył Naoki, wychodząc.
- Nic nie mów - poprosiłam. - Ile zostało czasu do otwarcia bramek?
- Ponad godzina - pokiwałam głową.
- Wychodzę. Wrócę za jakieś trzydzieści minut.
***
Po wskazanym przez siebie czasie, weszłam do pokoju zespołów. W środku panował chaos. Wszyscy na siebie krzyczeli. Gdzieś w środku tego wszystkiego zobaczyłam Aki'ego oraz Maresuke.
- Dość! Dość! - Zaczęłam krzyczeć, przepychając się przez tłum. Ktoś pociągnął mnie do tyłu Wylądowałam na podłodze. Wstałam unikając rozdeptania przez tłum. Naoki szarpał się razem z rudowłosym, zaś Akinori starał się ich rozdzielić.
- Co to ma być! Uspokoić się, albo odwołamy festiwal i zadzwonimy na policję! - Zawołał głos od strony drzwi. Wszyscy oprócz walczącej dwójki zastygliśmy w miejscu. W wysokim, dobrze zbudowanym mężczyźnie z ciemnoniebieskimi włosami oraz zarostem rozpoznałam jednego z organizatorów całej imprezy.
- Cholera... - mruknęłam.
- Cała czwórka! Do mnie - wskazał na nas palcem, kiwając głową.
Aki? Znowu kłopoty xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz