- Na górę. Szybko! - szepnęłam, po czym otworzyłam drzwi. Okazało się, że był to tylko listonosz.
- List do ciebie, panienko. - wręczył mi list.
- Dziękuje. - starałam się, żeby mój głos nie zdradzał, jaka jestem
zestresowana. Gdyby znaleźli Miliko, i dowiedzieli się, że ja tu ją
sprowadziłam, nie miałabym dłużej dostępu do piekła. Mogłabym się
pożegnać z rodzicami, Ingrid i całą tą krainą. Jednak na szczęście
listonosz zdawał się nic nie podejrzewać, tak więc pożegnał się i
wyszedł. Zamknęłam drzwi na klucz. Korzystając z tego, że Miliko była na
górze, otworzyłam list. Był to list od... O nie.
- Miliko! Zejdź na dół! - wrzasnęłam.
- O co chodzi? - spytała.
- Musimy uciekać. Dostałam list od NIEGO. - powiedziałam.
- Od kogo?
- Nie czas na wytłumaczenia. Ale uciekamy. Chwycimy tylko po drodze moje
ulubione przysmaki z piekła, i lecimy. - Powiedziałam, biegiem poszłam
do kuchni, wzięłam to co chciałam po czym zaciągnęłam Miliko do stajni.
Stamtąd wypatrzyłam już NIEGO, na czele ich wszystkich. Osiodłałam
Ingrid, a po tym Annie, którą dałam Miliko.
- Chcesz, bym na niej jeździła? - Miliko z niepokojem spojrzała na płonącą grzywę.
- Nie martw się, ona umie do zgasić. - odparłam.
Miliko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz