Wpaść do niej? Co ona sobie myślała? I jeszcze ten wzrok, którym na mnie
patrzyła. Patrzyła na mnie z odrazą, niemal ze strachem. Bać się mnie?
Można mnie nie lubić, ale się bać? Niemal wybuchnęłam śmiechem. Jednak
szybko się pozbierałam, i ruszyłam do mojego pokoju. Był to pokój nr. 3.
Miałam nadzieje, że nieprędko kogoś tu przydzielą. Tak więc weszłam, i
rozpakowałam się. Nie mam pojęcia, skąd dyrektorka wiedziała, co lubie -
może rodzice jej powiedzieli? - ale cały pokój był czarno biały. Nie
było żadnych pasków czy innych wzorów na meblach, tylko jedno było
białe, drugie czarne. Do tego pokój był dość duży, na moje oko mógł
pomieścić jakieś 5 osób. Rozpakowałam się, i zaczęłam oglądać pokój.
Niedługo natrafiłam na coś dziwniego w dotyku na podłodze. Znajdowało
się to w ciemnym zakątku pokoju, więc nie mogłam zobaczyć co do jest.
Dotknęłam tego ostrożnie ręką. Wymacałam jakiś guzik. Byłam ciekawa, co
się stanie, więc nacisnęłam go. To okazało się być błędem. To coś, co
okazało się zapadnią, otworzyło się, a ja spadłam na dół. Rozejrzałam
się. Obok mnie stała ta sama dziewczyna, którą spotkałam dziś wcześniej.
- Co ty tu robisz? - wyglądała na bardzo zaskoczoną. Nie dziwie się jej.
- Nie codziennie trafia się na zapadnię która przenosi się piętro niżej... - odpowiedziałam.
Miliko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz