Rozejrzałam się dookoła. Byłyśmy w jakiś domu. Rozejrzałam się dookoła, dokładnie oglądając wszystkie meble. Chyba stałyśmy w salonie. Czarna sofa, czarny stół, krzesła, fotele, dywan i cała reszta. Za to ściany były szaro-białe.
-Ładnie tutaj - stwierdziłam. - Czemu musieliśmy zniknąć z Nieba? - Spytałam, patrząc na Ise.
- Ktoś kto nas gonił, poszedł za nami - wyjaśniła, poprawiając wiaty w wazonie. Zmarszczyłam brwi.
-Tam? Co on tym razem wymyślił... - westchnęłam, łapiąc się za głowę. - Co teraz?
- Chyba będziemy musiały tutaj zaczekać - odparła Ise.
- Mieszkałaś tutaj? - Spytałam. - Zanim przeniosłaś się do akademika?
- Tak. Razem z rodziną, która mnie... zaadoptowała - dodała dziewczyna po chwili. Zerknęłam na nią kątem oka. Ruszyła do sofy i usiadła na niej. - Ale wrócą dopiero wieczorem. - Kiedy to powiedziała, ktoś zapukał do drzwi.
- Wieczorem? - Uniosła jedną brew pytająco.
Ise?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz