- To nie był żaden kłopot - uśmiechnąłem się. - Wyobraź ich sobie przy sowich mamach, łkających jak bardzo życie jest złe, że się boją i im smutno.
Sinon zaśmiała się. Jej papuga przyglądała mi się z zainteresowaniem.
- Czy to zwierze mnie nie lubi? - spytałem.
- Nie przejmuj się Ice - dziewczyna machnęła ręką. - Ma tak czasem.
- Wypraszam sobie - zaskrzeczała papuga.
- Ona gada? - popatrzyłem na zwierzę. - Hm... Też mam zwierzaka. Jest to panda imieniem Thoshiko, ale z tego ci mi wiadomo nie umie mówić. Chyba, że skurczybyk mnie okłamuje i ukrywa jakieś mroczne sekrety.
Kolejny śmiech ze strony Sinon.
- Miło mi, że potrafię cię tak rozbawić - uśmiechnąłem się do niej. - Ale jeśli mi jest tak łatwo, to gdybyś usłyszała Maresuke, pękłabyś ze śmiechu.
- Naprawdę jest tak dobry w opowiadaniu kawałów? - zapytała.
- Nie. Chodzi raczej o jego idiotyczny styl bycia. I o to, że jest Maresuke.
Tym razem oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Papuga przewróciła łebkiem zirytowana. Gdy już trochę się uspokoiłem i spojrzałem w niebo.
- Nie jest tak jakoś późno. Może pójdziemy do kawiarni? - zaproponowałem. - Pogadalibyśmy sobie i w ogóle.
<Sinon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz