wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Miliko Cd. Aki

- Eee... Jak znajdę czas... Ale wiesz, że mi słoń na ucho nadepnął - zauważyłam, popijając herbatę. - Od jutra zaczynają się zajęcia. Wiecie, że nie mogę tego zawalić.W tym roku jest olimpiada matematyczna. Muszę się przyłożyć, jeśli chcę aby coś tego wyszło.
- Czasem trzeba wrzucić na luz. Przecież znajdziesz dla nas czas - rzucił  obojętnie Ha.
- Wypraszam sobie Panie Haruki Takagawa - powiedziałam głośno, wstając ze swojego miejsca. - Jest to dla mnie miej więcej tak samo ważne jak dla was ten występ na festiwalu. Muszę już iść. Jestem zmęczona - wyszłam, nie zważając na protesty za mną. Zwolniłam dopiero, kiedy doszłam do bram akademii. Zakaszlałam chcąc pozbyć się nieprzyjemnego ucisku w piersi. Może trochę mnie poniosło... Westchnęłam kierując się w stronę akademika. Jak się spodziewałam, nie było nikogo, kogo bym znała. Zresztą i tak wszyscy oglądali jakiś film w telewizji. Wróciłam do swojego pokoju. Po kilku minutach leżenia i patrzenia w sufit, przebrałam się w czarne legginsy, czerwoną koszulkę oraz szarą bluzę z kapturem. Przed wyjściem wzięłam jeszcze książkę. Swoje kroki od razu skierowałam na boisko od koszykówki. Ktoś już tam grał. Jacyś chłopacy z ostatniej klasy. Przysiadłam na trawie niedaleko, czekając aż odejdą. Usłyszałam za sobą czyjeś kroki.
- Coś tak sądziłem, że tutaj będziesz - westchnął Aki, siadając koło mnie. - Chociaż w pierwszym momencie stawiałem na bibliotekę lub akademik. Gniewasz się?
- Nie - pokręciłam głową, zamykając książkę. - Trochę mnie poniosło - westchnęłam, spoglądając na blondyna. - Pomogę wam w tych próbach o ile znajdę czas.
- Dzięki. Naprawdę.
-Aki?
- Tak? - Odwrócił się do mnie. Zwróciłam się twarzą w jego stronę. Wyciągnęłam rękę, po czym zaczęłam bawić się jego kolczykiem. - Ha, ha, ha. Bardzo zabawne - chwycił mój palec. Zaśmiałam się cicho.
- Hej! Chcecie pograć? - Zawołał wyższy chłopak. Miał związane w kucyk, ciemnobrązowe włosy. - W czwórkę zawsze lepiej niż w dwójkę!
- Idziemy? - Spytałam, odkładając książkę.
-Jak chcesz to spoko - kotołak pomógł mi wstać.
- Jestem Josuke a to Masao - brunet wskazał na kruczowłosego kolegę. Oboje byli od nas dużo wyżsi. Jednak z doświadczenia wiem, że wzrost to nie wszystko.
- Akinori i Miliko - Aki przedstawił naszą dwójkę. - Grajmy. - Stanęliśmy na środku boiska. Wybijał oczywiście blondyn oraz Josuke. Wyskoczyłam, chwytając wybitą piłkę. Zręcznie wymijając Masao, pobiegłam w stronę kosza. Zanim mnie dogonili, rzuciłam. Piłka przez chwilę toczyła się po obręczy, ale w końcu wpadła do środka. Po kilku minutach dalej prowadziliśmy do zera. Przybiłam piątkę razem z Akim. Kolejna akcja. Chwyciłam piłkę, którą podał mi blondyn i biegłam w stronę kosza. Nagle przede mną wyrósł Josuke. Wyskoczyłam, by rzucić, kiedy ktoś uderzył mnie z boku. Upadłam na beton, wykręcając jedną nogę. Krzyknęłam, łapiąc się za zranioną kostkę.
- Ej! To już przesada! - Krzyknął Aki i chyba rzucił się na jednego z nich. Zaczęli się bić.
- Przestańcie! - Zawołałam, z trudem wstając. Od razu upadłam na ziemię. Oczywiście mnie nie słuchali. Przybiegło paru innych uczniów. Jednak zamiast próbować coś zrobić, podżegali ich do dalszej walki.
- Rozejść się dzieciarnia! - Zawołał nauczyciel historii, biegnąc w naszą stronę. Podszedł do dalej szarpiącej się trójki chłopaków. - Chyba coś powiedziałem! - wrzasnął, odciągając ich od siebie. Aki z tego co widziałam nie wyglądał za dobrze. - Wszyscy idziecie do dyrektorki - powiedział grobowym tonem. - Bez dyskusji. Dasz radę wstać? - Nauczyciel spojrzał na mnie przez ramię. Pokręciłam głową.
- Chyba nie - udało mi się wydusić.

Aki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz