- Więc tak. Poszłam do mamy do pracy, tak jak mnie prosiła - zaczęłam, odrywając kawałek naleśnika. - Akurat siedziała na zapleczu z jakimś facetem. Miał na imię Marcus. Był chyba starszy od matki, bo miał już częściowo siwe włosy. Ona opowiadała mu o mnie. Wiedział strasznie dużo rzeczy.
- Czyli tylko rozmawialiście? W trójkę? - Spytał,opierając się o ramę łóżka.
- Nie widziałeś jak oni na siebie patrzyli!- zawołałam.
- Już, już. Spokojnie. Już dobrze - chłopak poklepał mnie po plecach.
- Właśnie niedobrze... - pokręciłam głową.
- Najlepiej będzie jak poczekasz. Może okaże się, że śmierdzi mu z ust i twoja mama go nie zechce - Aki próbował mnie pocieszyć.
- Mogę tylko na to liczyć - opadłam na pościel. - A jeśli oni jednak ten tego...
- To będziesz miała ojczyma. Może nie okaże się taki straszny - odparł chłopak.
- Może - ziewnęłam szeroko. - Jestem strasznie zmęczona.
- Odpocznij. Też pójdę spać - powiedział chłopak. Wymyłam się, przebrałam w piżamę i po kilku minutach zapadłam w sen. Dni mijały szybko. Ani razu nie widziałam się z matką, ani z nią nie rozmawiałam. Cały czas po lekcjach mijał mi na rozwiązywaniu zadań i przysłuchiwaniu się chłopakom na próbach. W końcu nadszedł piątek. Cały czas siedziałam jak na szpilkach.
- Miliko! - Zawołał nagle Pan Hosokawa, uderzając podręcznikiem o moją ławkę. Podskoczyłam wyrwana z zamyślenia.
- Tak? Słucham? - Spytałam zdezorientowana.
- Wołałem cię parę razy - nauczyciel potarł skonie. - Pytałem się czy wiesz co z Hideo? - Skłamać czy powiedzieć prawdę?
- Niestety nie - pokręciłam głową, bawiąc się długopisem.
- Szkoda... - mężczyzna pokręcił głową, po czym odszedł. Na pozostałych zajęciach byłam ostrożniejsza. Po wszystkim (łącznie z zostaniem dwóch godzin bez sensu), pobiegłam w stronę obrzeży miasta. Tam, na specjalnie zbudowanej scenie, miały grać zespoły w sobotę.
- Halo? Cześć Aki - wysapałam, kiedy zbliżałam się do zagrodzonego terenu. - Możesz przyjść i mnie wpuścić? Bez przepustki nie wejdę - wyjaśniłam, stając kawałek od wejścia.
Aki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz