sobota, 5 września 2015

Od Miliko Cd. Aki'ego

Aki zapadł w kamienny sen.
- Jak będziesz chrapał, to wylądujesz na zewnątrz - ostrzegłam, choć i tak mnie nie słyszał. Próbując nikogo nie obudzić, wlazłam na wolne łóżko i zapadłam w sen. Rano obudził mnie czyjś bieg. Podniosłam głowę znad poduszki, by zobaczyć Aki'ego, znikającego w łazience. Westchnęłam, schodząc na podłogę. Akinorki dalej siedział koło kibla, ocierając brodę.
- Ciężki poranek? - Spytałam cicho, zamykając drzwi.
- Yhym... Nigdy więcej nie piję z Maresuke- jęknął blondyn,odgarniając włosy z twarzy. Zmoczyłam swój ręcznik zimną wodą i mu podałam.
- Przyniosę ci aspirynę - zaproponowałam, rzucając mu chłodny materiał.
- Nie trzeba już mi lepiej - westchnął, kładąc mokry ręcznik na twarz.
- Jak chcesz... Kiedy kończy się remont u Maresuke?
- Chyba jutro będziemy mogli już wejść - odpowiedział chłopak przytłumionym głosem.
Niedziela minęła nam w całkowitym spokoju. Żaden nauczyciel nie wypytywał nas o piątkową oraz sobotnią nieobecność Aki gdzieś zniknął, więc zostałam sama. Postanowiłam wybrać się do miasta, by odwiedzić mamę w mieszkaniu. Doszłam do swojej klatki i wstukałam kod. Wdrapałam się na czwarte piętro. Z lekką zadyszką, zapukałam do drzwi. Oczywiście jak zawsze zapomniałam kluczy. Mama otworzyła mi ze śmiechem.
- Miki! Wejdź!Właśnie gotujemy obiad.
- Wy? - Spytałam, powoli przekraczając próg.
- Marcus przyszedł - stanęłam w pół kroku. - Chodź. Jest fajnie - powoli przeszłam za mamą do kuchni. Marcus w koszuli z podwiniętymi ramionami stał nad kuchenką, mieszając w garnku z makaronem.
- Hej Miki! Jak tam po festiwalu?
- Dobrze. Ten łowca talentów czy coś zaprosił ich na następny występ - wyjaśniłam, siadając do stołu.
- A właśnie. Już ciebie usprawiedliwiłam za sobotę. Powiedziałam, że jesteś w domu.
- Dzięki - przytuliłam ją lekko.
- A jak u Akinori'ego?
- Dobrze. Jeszcze przeżywa wczorajszy dzień - uśmiechnęłam się lekko, wyciągając talerze z szafki.
- Wczorajszy co? Mieliście jakąś imprezę? - zaśmiał się mężczyzna.
- Można powiedzieć - wzruszyłam ramionami.
- Może go zaprosisz? Makaronu straczy dla wszystkich, bo ugotowaliśmy za dużo.
- Bo za dużo wrzuciłeś - zachichotała mama, uderzając go ręcznikiem. - Zadzwoń po Aki'ego. Niech przyjdzie jak chce. - Skinęłam głową, wyciągając telefon

Aki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz