Pokręciłam z rozbawieniem głową.
- Jakbyś zapomniał: śpimy chwilowo w tym samym pokoju - zauważyłam. - No chyba że zamierzasz spać na kanapie.
Zbył moją uwagę machnięciem ręki i zniknął w korytarzu. Pstryknęłam palcami przywołując do siebie książkę, którą zostawiłam w salonie i także ruszyłam w stronę swojego pokoju.
Kiedy otworzyłam drzwi wszyscy już odpłynęli. Nawet Aki... jakimś cudem.
Zamknęłam za sobą cicho drzwi i padłam nieżywa na łóżko.
***
Stałam na uboczu z kapturem od bluzy narzuconym na głowę i przyglądałam się przygotowaniom do koncertu. Kilka razy kątem oka zobaczyłam Aki'ego i Miliko, ale zaraz znikali mi z pola widzenia.
W końcu rozpoczął się koncert. Po pierwszej piosence stwierdziłam, że to będzie katorga. Grali gorzej niż Gabriel, który swoim graniem obudziłby z Ziemi umarłego.
Jedynym zespołem, który grał w miarę znośnie (dobra, grał cudownie) był zespół Aki'ego. No i może ten, który grał przed nim.
Poczułam, że coś trąca mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam Spook'a. Odepchnęłam go delikatnie od siebie i ruszyłam w stronę stoiska z gorącą czekoladą.
Popijając gorący napój ruszyłam przed siebie. Spook uczepił się mnie i ciągle lazł za mną.
Kiedy dotarłam do jakiegoś pomieszczenia zobaczyłam... Aki'ego i jego kumpla tłukących się z jakimś chłopakiem. Co wyglądało tak komicznie (przynajmniej dla mnie), że wybuchnęłam głośnym śmiechem, czym zasłużyłam sobie na zaciekawione spojrzenia kilku osób koło mnie. Przestałam się śmiać dopiero, kiedy jakiś niebieskowłosy facet ryknął na nich i kazał im iść za sobą. Odprowadziłam ich wzrokiem, aż zniknęli mi z pola widzenia.
***
Kiedy wchodziłam do akademika wpadłam (dosłownie) na Aki'ego.
- Co ty tu robisz? - spytałam chwytając się framugi drzwi dla złapania równowagi. - Remont u twojego przyjaciela nadal trwa?
<Aki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz